poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 17

Od nakręcenia teledysku mineły jakieś trzy tygodnie. Ja, Natalia i Wika (Luiza na wyjeździe służbowym) strasznie się nudziłyśmy. Chłopcy jakiś nie w studiu to kręcili serial, a nas z domu wyciągało tylko to, że musiałyśmy wychodzić z psami. Nadszedł taki dzień, że pojechałyśmy z chłopakami do studia. Alan był wkurzony, bo nie wychodziło im śpiewanie.
- My idziemy pozwiedzać. - powiedziałam do Alana
- Okey, tylko niczego nie zepsujcie.
- Nie obiecuję. - powiedziałam
Chodziłyśmy po studiu jakieś 10 min aż trafiłyśmy do pokoju z instrumentami.
- Gitara. - powiedziałam kiedy zauważyłam stojącą w rogu gitarę.
- Zagraj coś. - powiedziała Wiktoria
- Że ja?
- Nie ja. - powiedziała Natalia podając mi gitarę
Usiadłyśmy na podłodze a ja zaczełam grać i śpiewać Worldwide. Kiedy skończyłam usłyszałam za sobą głosów chłopaków.
- Wystąpisz z nami na naszym koncercie za dwa dni! - krzykneli
- Że niby ja?!
- Tak Maja. Masz cudowny głos i wystąpisz z Big Time Rush na najbliższym koncercie. - powiedział Alan, a ja nie wierzyłam w to co powiedzieli mi chłopcy i Alan, Moje rozmyślania przerwał Kendall
- Kochanie, czemu nie mówiłaś, że masz taki głos?
- Sama nie wiedziałam. - powiedziałam
- Dobra pogadacie później. Chłopacy muszą wrócić do nagrywania.
Kendall pocałował mnie w policzek. Do soboty uczyłam się piosenek (chociaż znałam je na pamięć), żeby umieć je perfrkcyjnie. Nadszedł dzień koncertu. Miał odbyć się w"Star". Było to praktycznie na samej plaży, więc nie musieliśmy iść zbyt daleko. Byłam bardzo zdenerwowana. Nawet granie na gitarze nie pomagało. Nie lubiłam śpiewać dla publiczności a tu nagle koncert dla 40000 osób.
- Jesteś zdenerwowana? - spytała Wiktoria
- Bardzo! Wika ja nie dam rady! - odpowiedziałam
- Dasz. Masz herbatę rozgrzewającą gardło.
- Dzięki.
- Dobra ja lece do Carlosa, bo na mnie czeka.
Im było bliżej koncertu tym bardziej się denerwowałam.
- Cześć Maja jak tam przed pierwszym koncertem? - spytał Kendall wchodząc do pomieszczenia, w którym siedziałam
- Źle! Kendall ja nie dam rady! - oznajmiłam
- Dasz, a żeby było ci lepiej chodź na balkon.
Wyszłam z nim na balkon. Nie było nikogo co mnie zdziwiło ale przynajmniej mogliśmy być sam na sam.
- Kochanie, jak tu pięknie. - powiedziałam
- Wiem. Chciałem, żebyś tu przyszła i choć na chwilę zapomniała o tym co się dzieje.
- Dziękuję.
Zbliżył się do mnie i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.
- Zakochani będziecie mieć piękne zdjęcie. - powiedział James pokazując nam aparat
- James ty kretynie, idź się zajmij swoją dziewczyną a nie nam fotki cykasz. - powiedział Kendall
- To moja kochana dziewczyna mnie tu przysłała.
- Dobra idź już bo chcemy pobyć sami.

***

Koncert się zaczął chłopcy zaśpiewali m.in. " Boyfriend", "No idea", "Love me love me". Nadszedł czas na piosenkę " Worldwide ", w której miałam zaśpiewać. Nogi miałam jak z waty. Zanim weszłam na scenę usłyszałam zapowiedź chłopców:
- Teraz będzie piosenka " Worldwide", ale nie zaśpiewamy jej samej. - Logan
- Zaśpiewamy ją z dziewczyną, która jest ważna dla jednego z nas. - Carlos
- Nie bądźcie dla niej zbyt, bo to jej pierwszy raz. - James
- Kochanie chodź do nas.
Wyszłam do nich. 40000 osób skiero swój wzrok na mnie. Chłopcy jeszcze przez 3 minuty rozmawiali z fankami. Rozbrzmiała muzyka. James zaczął śpiewać swoją kwestie, potem Carlos ją byłam trzecia. Kiedy nadeszła moja kolej zamarłam.
- Ja... Ja... przepraszam. Powiedziałam i wybiegłam tylnymi drzwiami.
- Maja!
Krzyknął Kendall i pobiegł za mną. Chłopcy dalej śpiewali. Przebiegłam przez ulicę , za sobą usłyszałam głos Kendalla jednak nie chciałam sie obrócić, ale w jednej chwili uslyszalam pisk opon. kiedy się obróciłam zobaczyłam Kendalla leżacego na jezdni i ruszającego się. W jednej chwili poczułam jak coś pekło we mnie bez wachnia podbiegłam do niego. Z budynku też wyszła reszta zespołu i gdy to zobaczyli zamarli ze strachu.

sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 16

Wczesne środowe popołudnie. Wróciłyśmy z dziewczynami ze szkoły. Luiza robiła obiad.
- Pomóc ci? - spytałam
- Nie, jest już prawie gotowy.
- Okey.
Poszłam do siebie do pokoju. Cynamon spał na łóżku ale jak usłyszał, że weszłam zaczął na mnie skakać. Ubrałam inne rurki i szarą koszule mojego chłopaka. Zeszłam na dół i włączyłam telewizor.
- Czemu wypuściłaś psa? - spytała mnie Luiza
- Bo to mój pies, a dlaczego wogóle go zamknełaś?
- Bo pogryzł m buty.
- To napewno nie była Sydney?
- Co ty masz do Sydney? - odezwała się Wiktoria
- Oj dobra. Dajcie mi oglądać. - powiedziałam i się zamkneły
W telewizji nie było nic ciekawego ale to mi nie przeszkadzało, bo był już obiad. Nalożyłam sobie i usiadłam do stolika z dziewczynami. Zadzwonił telefon. Dzwonił Kendall. Chciałam odebrać ale powstrzymała mnie Luiza.
- Jest obiad. - powiedziała
- Co się dzisiaj tak trujesz? Okres masz czy co?
Zaczełyśmy się śmiać. Odebrałam telefon.
M: Halo? - spytała przez śmiech
K: Z czego się śmiejecie?
M: Nie ważne. - dziewczyny zaczeły się głośniej śmiać
K: Dzwoniła moja mama pytała czy wpadniemy, a że jestem w studiu to może ty pojedziesz?
M: Z chęcią bo Luiza się o wszystko truje. Tylko się do końca nie wyleczyłam a nie chce zarazić Kamilii.
K: Nie martw się ona i tak jest już chora a mama musi jechać do pracy.
M: Dobra zadzwoń do mamy, że po obiedzie przyjadę.
K: Dobrze. Kocham cię.
M: Ja ciebie też.
Po obiedzie pojechałam do rodziców Kendalla i Kamili. Wziełam ze sobą Cynamona, ponieważ Kamila bardzo go lubiła.
- Dzień dobry. - powiedziałam gdy otworzyła mi pani Schmidt
- Witaj Maju, bardzo miło, że przyszłości.
- Mi też jest bardzo miło.
- Zjesz coś?
- Dziękuję nie dawno jadłam. Pójdę do Kamili.
Razem z siostrą Kendalla rysowałyśmy, oglądałyśmy kreskówki. Około godziny 20 kiedy skończyłam czytać bajkę Kamilii zadzwonił Kendall.
K: Cześć skarbie przyjechać po ciebie?
M: Tak, poproszę.
K: Okey będe za pół godziny.
Poszłam do kuchni zrobić sobie herbaty.
- Mała już zasneła? - usłyszałam głos mamy Kendalla, pezestraszyła mnie
- Przesyraszyła mnie pani. Tak. Robie sobie herbaty, pani też zrobić?
- Tak, poproszę.
Przygotowałam herbatę i usiadłam na przeciwko mamy Kendalla.
- Jak tam się sprawuje mój syn w roli chłopaka? - spytała
- Dobrze, bardzo dobrze.
- To się cieszę. Z jego charakterem trudno jest go zatrzymać przy sobie.
- Nie jest tak jak pani myśli. On jest taki troskliwy, miły, kochany. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś się tak o mnie troszczył.
Naszą rozmowę przerwał Kendall, który wszedł do domu.
- Cześć. Mamy się sprężać bo dziewczyny chcą oglądać film.
- Dobrze. Dowidzenia.
W domu oglądaliśmy jakąś komedie.

***

- Maja wstawaj! - krzykneła Natalia -  Idziemy na zakupy!
- Musisz się tak drzeć!? - spytał Kendall
- Nie wrzeszczcie, łebmnie boli. - powiedziałam
- Dobra, dobra. - powiedziała Natalia
- Maja, co jest? - spytał mnie Kendall kiedy Natalia wyszła
- Chyba Kamila mnie zaraziła.
- Znowu chora?
- Chyba tak.
- Dobra śpij. Ja idę na dół jakby coś to wołaj.
Cały dzień przespałam.

Dwa dni potem urwałam się z dziewczynami ze szkoły.
- A wy co robicie w domu? - spytała Luiza
- To samo pytanie możnaby zadać tobie. - powiedziała Wiktoria
- Wagorowiczki! - wzywała nas
- Też cię kochamy. - powiedziałam
- Wybieram się do kina. Idziecie ze mną?
- Jasne! - odpowiedziały dziewczyny
- Ja zostaje.
- Jak sobie chcesz. - powiedziały i wyszły
Pouczyłam się trochę. Potem przez okno  wszedł Harry. Przytulił mnie od tyłu.
- Przestraszyłem cię? - spytał
- Lekko.
- W nagrodę zabieram cię na lody.
Poszliśmy do pobliskiej cukierni. Kupiliśmy sobie lody waniliowe i usiedliśmy na ławce.
- To jaką dziewczynę masz na oku? - spytałam
- Kto powiedział, że mam jakąś dziewczynę na oku.
- Znam cię nie od dziś. Zawsze kiedy stawiasz mi lody chidzi o dziewczynę.
-Kurcze.
- To kogo masz na oku? Tylko mi nie mów, że tą zdzirę.
- Nie no coś ty.
- Miranda Cosgrove?
- Brzydka nie jest.
- Jutro was umawiam.
- O ty małpo! - wyzwał mnie
W drodze powrotnej dużo rozmawialiśmy o 1D. W domu opowiedziałam wszystko dziewczynom.
Następnego dnia przyszedł do nas Justin.
- Chcecie wystąpić w teledysku do As Long As Love Me? - spytał
- Pewnie, że tak. - odpowiedziałyśmy równo
- Super. To jutro przyjade po was o 6. Bądźcie gotowe.
- Okey.
Następnego dnia wstałyśmy o piątej, żeby zdążyć. Wykonałyśmy szybko poranne czynności. Zostawiłam Kendallowi wiadomość, że ma iść na spacer z Cynamonem. Zostało nam jeszcze 10 min do przyjazdu Justina, te 10 min mineło bardzo szybko. W środze rozmawiałam z Justinem a dziewczyny spały. Kiedy weszliśmy do sali nagraniowej Justin się odezwał.
- Jeszcze raz bardzo wam dziękuję, że się zgodziłyście.
- Nie ma sprawy. - powiedziałam
Potem porwał nas reżyser i objaśnił nam wszystko. Kręcenie teledysku zajeło nam 2 tygodnie. Nie było to zbyt trudne bo odzwierciedlało nasze zajęcia w szkole.  Premiera odbyła się w naszej szkole, chłopcy jednak nie mogli go obejrzeć, bo mieli bardzo ważne nagranie czy coś. Po powrocie od razu obejrzeli teledysk.
- Nieźle 3 godziny w necie a już 2 miliony wejść. - pochwalili nas
Byłyśmy z siebie dumne a producenci powiedzieli, że jeszcze nas wykorzystają.

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 15


*** Natalia i James ***

Siedziałam z Jamesem w pokoju. Ja sprawdzałam fejsa a on leżał na łóżku i myślał. Tak mi się zdaje, że myślał bo miał zamknięte oczy.
- Kochanie. - odezwał się po chwili
- Słucham? - spytałam
- Może odwiedzimy mojego kumpla z dzieciństwa?
- A kiedy chcesz go odwiedzić?
- Może dzisiaj bo nie wiadomo kiedy będziemy mieć wolne.
- No dobrze.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce chłopcy rzucili się sobie w ramiona.
- Kevin to moja dziewczyna Natalia. - przedstawił mnie James, dalej rozmawiali na swoje tematy a ja wtrącałam się od czasu do czasu. Wogóle podczas tej rozmowy czułam się jakoś nieswojo, na szczęście cały czas byłam wtulona w Jamesa. Kiedy jednak on poszedł do toalety Kevin zaczął dotykać mnie za nogi i mówić mi dziwne rzeczy. Po chwili jednak przyszedł James i pojechaliśmy do domu. Nie powiedziałam mu o tym zdarzeniu. Jak byliśmy w domu James, ku mojemu zdziwieniu, przygotowywał nam deser lodowy. Zebrałam się na odwagę i postanowiłam mu powiedzieć co stało się u Kevina.
- James musimy pogadać. - zaczełam
- Słucham kotku?
- No bo jak byliśmy u Kevina to on się do mnie dobierał.
- Co?! Jak możesz oskarżać mojego kumpla?!
- Skoro mu tak wierzysz to pojedź do niego jeszcze raz!
- Żebyś wiedziała że pojadę. - powiedział i wziął kluczyki a ja poszłam na balkon.

*** James ***

Byłem wkurzony na Natalie, że oskarżała Kevina. Kiedy stanołem przed jego drzwiami usłyszałem jak z kimś rozmawia. " Kiedy James wyjedzie w trase Natalia będzie moja. Przelece ją i wygarne wszystko Jamesowi jaki był ślepy, że nie widział że do niej zarywam." Wkurzyłem się na niego. Nie chciałem oglądać jego popapranej mordy i wróciłem do domu. Poszedłem do naszej sypialni i zobaczyłem Natalie na balkonie, podszedłem do niej.
- Kochanie przepraszam, podsłuchałem rozmowę Kevina, powinienem od razu ci uwierzyć.
- Naprawdę mi wierzysz? - spytała
Nic więcej nie mówiłem tylko namiętnie ją pocałowałem. Niestety weszli Kendall i Maja i zostali na dłuższą chwile.

*** Maja ***

Rano chłopacy obudzili nas zwołując ponoć ważne zebranie. Doszłam jakoś do kanapy i prawie zasnełam ale chłopacy zaczeli wreście temat.
- Moje drogie niewiasty. - zaczął Carlos
- No nie poważny ton. - powiedziała Wiktoria
- Dzisiaj w naszej wytwórni jest impreza. - powiedział Logan
- Znowu? Jak se tego kaca przypomnę.
- Nie psuj tego dziewczynom. - powiedział James
- Ja odpadam. Nie mam zamiaru być jutro na kacu. - powiedziałam
- Mniejsza. - powiedział Kendall - I tak pójdziesz. Macie około ośmiu godzin. O szesnastej wyjeżdżamy.
Dla odmiany chłopcy przygotowali nam śniadanie w zamian za to, że nas tak szybko obudzili. Później Luiza zaczeła nam opowiadać jak wyglądają takie imprezy.
- W skrócie to imprezy dla sław. Kończy się na tym, że wszyscy wychodzą na kacu. No może jakas garstka jest trzeźwa.
- To ja będe w tej garsce. - powiedziałam
- Ta. Uważaj bo. Założe się, że coś ale wypijesz.
- Jaka stawka? - spytałam
- 50$
- Stoi. Możesz szykować kasę.
- Jasne. - podałyśmy sobie ręce
- Co proponujesz nam włożyć? - spytała Natalia
- Sukienkę do kolan, leginsy i najlepiej trampki. - odpowiedziała Luiza
- Serio?
- Uwierz mi nie pożałujesz.
O szesnastej wyruszyliśmy. Impreza była przednia. Potańczyłam trochę z chłopakami. Dziewczyny próbowały mnie przekupić do wypicia chociaż kieliszka wina ale odmawiałam, Kendall jak to zobaczył podszedł do mnie.
- Co ty się tak bronisz przed tym alkoholem? - spytał, było słychać, że jest lekko pijany
- Są dwa powody. - odpowiedziałam - Pierwszy mam zakład z Luizą, że nie wypije ani kieliszka. Drugi powód. Kto was odwiezie, jak wy wszyscy pijani? Mikołaj na saniach?
- Mikołaj? - spytał James, był całkowicie pijany - Byłaś grzeczna? Może da ci prezent.
- Ty już nie pij bo całkiem ogłupiejesz. - powiedziałam
Na koniec wszyscy byli tak po upijani, że jeszcze trochę i musiałabym ich dźwigać do auta.
- No wysiadka! - krzyknełam im na złość
- Nie tak głośno. - powiedziała Luiza
- Sama mnie osrzegałaś przed kacem!
- No i co.
- Wisisz mi 50$.
Wysiedli i udali się do pokoji. Ja zrobiłam sobie jeszcze herbaty i poszłam spać. Obudziłam się o 7. Zrobiłam wszystkim kanapki i o dziewiątej zaczełam wszystkich budzić trąbką.
- Zostaw nas. - powiedziała Wiktoria
- Dziesiąta rano a oni śpią. Nie dziwie się po takim kacu.
- No super. - powiedziała Natalia
- Na śniadanie. Macie hetbate ziołową. Dobrze działa na kaca.
Wszyscy zeszli na dół. Wyglądali przy tym tak śmiesznie i zaczełam się śmiać.
- Z czego się chichrasz? - spytał Kendall - Wszyscy nawaleni a ja maraton komedii.
- Hahahahahaha. Śmieszne. - powiedzieli wszyscy równocześnie
Po śniadaniu poszli spać bo nadal mieli niezłego kaca.

***

Zaczoł budzić mnie Logan.
- Maja! Wstawaj! - krzyczał
- Nie.
- Wstawaj bo cię zacznę ciągnąć za włosy.
- Co ty tu wogóle robisz o 2:30 nad ranem?
- Wstawaj to ci powiem.
- No przecież już nie śpie.
- Za tydzień Kendall ma urodziny trzeba zacząć coś przygotowywać.
- Gdzie on wogóle jest? - spytałam spoglądając na puste miejsce obok
- Dzwoniła jego mama, jakaś pilna sprawa.
- Aha. Dobra pomyślimy rano.
Poszedł sobie. Obudził mnie o 7.
- Dobra koleś przeginasz. - powiedziałam
- Kendall napisał, że będzie za pół godziny.
- Dobra. Budź wszystkich.
Po pięciu minutach wszyscy byli w salonie.
- Zastanawiacie się dlaczego zebraliśmy was wszystkich. - zaczął Logan
- Chcecie zrobić nam na złość? - odezwała się Luiza
- Za tydzień jest drugiego listopada. Z czym wam się to kojarzy?
- Urodziny Kendalla. - powiedzieli chłopcy i Luiza
- Ja zajmę się organizacją, wiec tym nie musimy się martwić. Wy mi tylko pomożecie. - powiedziałam- Możecie iść spać.
Wtedy cały salon opustoszał. Zostałam tylko ja i Logan. Zrobiłam śniadanie w 5 minut i wszedł Kendall.
- Cześć skarbie. - przytuliłam się do niego - Co to za pilna sprawa?
- Kamila jak schodziła w nocy że schodów to się przewróciła. Tata wyjechał w delegacje a mamie nie dadzą urlopu, więc muszę wiedzieć z Kamilą. Jedziesz że mną.
- Przykro mi ale jakoś słabo się dziś czuje. Nie chce zarazić Kamili. - skłamałam mogłam przygotowywać urodziny w spokoju
- Dobrze. Pa. - pocałował mnie w policzek i wyszedł
Około dwunastej zajełam się organizacją przyjęcia.
- Najpierw lista gości. - powiedziałam do siebie, zaczęłam wypisywać wsztstkich gości - Ładnie. Razem z nami będzie 510 gości, czyli w domu imprezy nie zrobimy. Logan!!!
- Co? - spytał wchodząc do mojego pokoju
- Gdzie można zorganizować przyjęcie dla krótko ponad 500 gości?
- Nasze studio nagraniowe.
- Dobra. - powiedziałam - Zadzwoń i się spytaj.
Zadzwonił, rozmawiała chyba 4 min.
- Mamy sale. - powiedział rozłączając się
- Dobra. - wyszedł - To teraz zaproszenia.
Powiedziałam znowu do siebie. Wziełam mój komputer. Zrobiłam szkic i poszłam do pokoju Carlosa i Wiktori, gdzie chłopcy grali w pokera.
- Cześć. Potrzebuje waszej pomocy. - spojrzeli na mnie zaciekawieni - Mam tu szkic zaproszenia. Są tu wszystkie dokładne dane przyjęcia. Rozmawiałam już z Alanem możecie pojechać do studia. Tam wam ekipa pomoże. Zrozumieliście?
- Tak. - powiedziała równo
- To co wy tu jeszcze robicie? - zaraz wyszli- Teraz catering.
Wziełam mojego laptopa i zaczełam obliczać ile to wyjdzie
- Całkiem nieźle. 3.165$.
Pojechałyśmy z dziewczynami do studia. Dziewczyny pomogły chłopakom kończyć zaproszenia, a ja trochę się pobawiłam przed komputerem i wymyśliłam ozdoby. Do domu wróciliśmy wszyscy około 21.
- Gdzie wyście byli? - spytał nas Kendall
- Na spacerze. - odpowiedział James
- To był bardzo męczący spacer. Nie marze o niczym innym jak iść spać. Dobranoc. - powiedziałam i się położyłam
Następne dni mijały nudno. Ze szkoły wracałyśmy o 16:30, potem odrabiałyśmy lekcje i musiałam się zająć organizacją przyjęcia. Kendall siedział z Kamilą.
- Jezu. Dziewczyno usiądź w jednym miejscu i siedź. - powiedział James kiedy chodziłam po salonie
- Tak nie można. - powiedział Carlos
- Jak widać na przykładzie Mai można. - powiedział Logan
- Ty wogóle coś jesz? - spytała Natalia
- Nie wiesz, głodna chodzę. - odpowiedziałam
- Niby kiedy jesz.
- Zawsze kiedyś robię lekcje i "odpoczywam".
- Cześć wszystkim! - krzykneła Luizą wchodząc do domu- Maja możemy pogadać?
- Jestem zajęta. -
- Tylko chwila!
- Powiedziała, że jest zajęta! - odezwała się Wiktoria
- A ty co jej adwokat?!
- Nie, ale...
- Chcę pogadać z moją siostrą! Teraz!
- Dobra ale już nie krzyczcie! - powiedziałam bo zaczeła mnie boleć głowa, weszłam z Luizą do kuchni - Czego chcesz?
- Czemu nie odbiarasz połączeń od Harrego?
- Skąd o tym wiesz?
- Spotkałam go po drodze.
- Dobrze nie mam ochoty z nim gadać zadowolona? Ponoć przyjaźń ciemnowłosych jest najlepsza ale każda przyjaźń ma swoje odłamki.
- Daj mu szanse.
- Zastanowie się. Teraz idę robić lekcje.
Poszłam do pokoju. Po jakiś 5 minutach weszły dziewczyny.
- Ty znowu coś robisz? - spytała Wiktoria
- Lekcje zrobić muszę. - powiedziałam - Przyznajcie się, Luiza was przysłała?
- Nic się nie da przed tobą ukryć. - powiedziała Natalia
- Powiedźcie jej, że pomyślę i, że nie ma się wami wysługiwać.
- Okey. - powiedziały równocześnie i wyszły
Po odrobieniu lekcji dostałam smsa od Kendalla, że zostaje u rodziców na noc. Postanowiłam jeszcze godzinkę zająć się organizacją. Po " 15 minutach" spojrzałam na zegarek. Była druga w nocy. " Ładna godzinka" - pomyślałam i poszłam do kuchni wziąć coś przeciwbólowego bo strasznie bolała mnie głowa. Siedzieli tam chłopcy.
- Ty jeszcze nie śpisz? - spytał Carlos
- Przeniosłaś się na tryb nocny? - spytał James
- Nie a co? - powiedziałam, miałam zachrypnięty głos
- Bo nie śpisz. Swoją drogą dlaczego? - spytał Logan
- Przyszłam po coś na ból głowy.
- Ładnie też zachrypłaś. Pokaż czoło. - położył ręke na moim czole - Zmierz temperaturę bo wydaje mi się, że masz gorączkę.
James wyciągnął termometr z szafy i mi go podał
- No i? - spytał Logan kiedy wyciągnełam termometr
- Nie mam. - powiedziałam a Carlos wyrwał mi termometr z ręki
- Ta jasne. 40° a ty nie masz gorączki. - powiedział
- Ile? - spytał Logan
- Tyle ile słyszałeś. - powiedział Carlos
- Nie histeryzujcie. To tylko przeźiębienie. Dajcie mi te tabletki i będzie okey.
Łyknełam tabletki. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i poszłam spać. Kiedy wstałam zaczełam kończyć to co zaczełam wczoraj. Tak było przez dwa dni, bo nie mogłam się ruszać z domu.

*** Luiza i Logan ***

Był dzień przed urodzinami Kendalla. Siedziałam z Loganem w kuchni i piliśmy kawę. Myślałam czy Maja pogodzi się z Harrym.
- Nad czym tak myślisz? - spytał mnie Logan
- Czy Maja pogodzi się z Harrym. Zawsze byli praktycznie nie rozłączni a teraz?
- Mnie też to interesuje... Mam pomysł. - powiedział bardzo podekscytowany
- Jaki?
- Zobaczysz jutro. - powiedział i pobiegł na górę
Gdy zszedł na dół powiedział, że musi coś załatwić. Kiedy wrócił był z siebie bardzo zadowolony.
- Tobie ktoś do kieszeni napluł? - spytał go Kendall
- Dowiesz się jutro.

*** Maja ***

Nadszedł dzień urodzin Kendalla.
- Dobra posłuchajcie. - powiedziałam - O czternastej wychodzę z Kendallem na spacer. Macie godzinę, żeby się ulotnić. Jak będziecie na miejscu i wszystko będzie gotowe Alan zadzwoni do Kendalla mówiąc, że ma pilnie przyjechać i wy już jesteście. Rozumiecie?
Wszyscy pokiwali głowami. Kiedy doszła godzina 14 wyciągnełam Kendalla na spacer z Cynamonem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Gdzie wogóle idziemy? - spytał
- Dokąd nas nogi poniosą.
Chodziliśmy już 45 minut i zadzwonił telefon Kendalla.
- Halo?... Po co?... Dobra nie długo będę.
- Kto dzwonił? - spytałam
- Alan, powiedział, że mam jak najszybciej przyjechać do studia.
- To chodź odstawimy Cynamona i pojedziemy. - zaczeliśmy iść
- Chcesz iść ze mną do studia?
- Masz coś przeciwko?
- Nie jasne, że nie.
Pojechaliśmy do studia. Wszyscy wyskoczyli z ukrycia a Kendall o mało nie dostał zawału.
- Dobra przyznajcie się kto to zorganizował? - wszyscy wskazali na mnie - Dziękuje, kochanie.
Tak mocno mnie przytulił, że o mały włos mnie nie udusił. Po chwili jego miejsce zajął Logan.
- A to za co? - spytałam
- Mam prezent za to co zrobiłaś dla nas. Idź pod 4.
Tak jak mi kazał tak też zrobiłam. Stał tam jakiś chłopak. Po chwili rozpoznałam Harrego. Chciałam coś powiedzieć ale powstrzymał mnie.
- Zanim coś powiesz to mnie wysłuchaj. To z Katy... - nie słuchałam go tylko zastanawiałam się, w sumie nie widziałam go od tej akcji charytatywnej,zaczeła się rozmowa między mną a sercem
S: Tęsknisz za nim?
M: Tak.
S: Nadal jest dla ciebie ważny?
M: Tak.
Przytuliłam go.
- To znaczy, że mi wybaczasz? - spytał
- Nie, przytulam cię bo cię nie nawidze.
Zaczeliśmy się śmiać. Poszliśmy spowtotem na zabawę. Przetańczyłam z nim tylko dwa tańce, bo potem musiał iść. Po przetańczeniu dziesięciu tańców z Kendallem wziął mnie na bok.
- Dziękuję.- powiedział i pocałował mnie namiętnie, kiedy skończył powiedziałam
- Możesz częściej mi dziękować.
Zaśmieliśmy się. Fo domu wróciliśmy po pierwszej. Zeszłam na dół do kuchni. Stał w niej Logan.
- Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam go
- Za co?
- Dzięki tobie odzyskałam przyjaciela.
- Nie ma sprawy.
Wszyscy poszliśmy spać około 6.

Rozdział 14


W pewno wrześniowe popołudnie siedziałem z dziewczynami w salonie. Luiza była w pracy a chłopacy w studiu.
Rozmawiałyśmy o kosmetykach, modzie itp. jak to dziewczyny.
- Jak tam się powodzi w w waszych związkach? - spytałam
- Dobrze. - odpowiedziała Wiktoria
- U mnie też nic nowego. - odpowiedziała Natalia
- A jak tam u was po poprzedniej kłótni? - spytała Wiktoria
- Dobrze nawet bardzo, możnaby powiedzieć, że ta kłótnia umocniła nasze więzy.
- To świetnie. - powiedziała Natalia zadzwonił mój telefon - Kto dzwoni?
- Sama w to nie wierzę. Harry.
- Harry Styles? - spytały oboje
- Tak. Zrobimy mu numer.
M: Robota załatwiona, szefie. Pora zająć się ciałem.
H: Haha... Bardzo śmieszne.
M: Co śmieszne?
H: Dobra. To ja ci pokazałem ten numer.
M: Kurze. Pamięć masz dobrą.
H: Nie chwaląc się.
M: Co cię skłoniło, żeby do mnie zadzwonić po jakiś 3 latach?
H: Chciałem spytać, co u ciebie?
M: Wszystko dobrze. Jesteś może gdzieś w pobliżu?
H: Tak jakieś 10 min drogi.
M: Wpadniesz na kawę?
H: Okey. Do zobaczenia.
Siedziałyśmy i czekałyśmy na Harrego, który długo nie przychodził. Denerwowałam się i podeszłam do okna zobaczyć czy nie ma go gdzieś w pobliżu. Dziewczyny poszły za mną. To co ujrzałam w oknie mnie zamurowało. Harry całował się z Katy. Zdziwiło mnie to bo o ile dobrze pamiętałam nie nawidził jej jeszcze bardziej ode mnie. Byłam wkurzona. Chciałam już wyjść ale dziewczyny mnie powstrzymały.
- Gdzie ty się wybierasz? - spytała Wiktoria
- Idę mu wygarnąć. - odpowiedziałam
- To nie twoja sprawa. - powiedziała Natalia - Pamiętaj, że to tylko twój przyjaciel.
- Masz racje.
- Wiem, że mam. - powiedziała i się zaśmiałyśmy usiadłyśmy w salonie i włączyłyśmy sobie jakiś film. Jak skończyłyśmy oglądać była 19. Luiza miała za godzinę wrócić. Kontynowaliśmy z dziewczynami rozmowę przerwaną nam wcześniej przez Harrego. Nawet nie zorientowałyśmy się kiedy zasnełyśmy. Wstałam o ósmej. Jak to leżało już w tradycji tego domu zrobiłam śniadanie. Później wstała Wiktoria i poszłyśmy z psami na spacer. W drodze powrotnej wyciągnełyśmy listy ze skrzynki. Były tylko do chłopaków więc rziciłyśmy je im na stół. Weszłyśmy na taras, żeby nie budzić Natali i reszty. Rozmawiałyśmy o zdarzeniu z wczoraj. Po jakiejś godzinie przyszedł do nas Kendall i Carlos.
- Cześć skarbie. - powiedziałam a on pocałował mnie w policzek - Widziałeś już list do Ciebie?
- Tak. Dzisiaj jest akcja charytatywna i mamy się zjawić.
- Macie zamiar iść? - spytała Wiktoria
- To akcja charytaywna więc musimy. - odpowiedział Carlos
- A wy idziecie z nami. - zawyrokował Kendall
- No skoro musimy. - odezwała się Wiktoria
Poszliśmy się przygotowywać. Siedziałam na kanapie bo Kendall zajoł łazienkę. Rozmyślałam czy tu pasuje i czy może nie wrócić do Polski. Moje rozmyślania przerwał Kendall.
- Kochanie, co się stało? - spytał
- Nic. - odpowiedziałam
- Przecież widzę, że coś ci jest.
- No bo ją tutaj nie pasuje. Wy macie wszystko a ja nie mam nic.
- Masz mnie, to za mało?
- Idziecie? - spytał, wchodząc James - Tu ktoś umarł?
- Nie, Maja uważa, że tu nie pasuje.
- Haha. Nie rozśmieszaj mnie. - powiedział James - Wiesz ile dziewczyn ci zazdrościć bo chodzisz z Kendallem?
- No nie. - powiedziałam
- Mnóstwo. - powiedział James
- Chciałaś być z gwiazdą i jesteś z gwiazdą. Tobie, twojej siostrze i przyjaciółkom się udało.
- Niech wam będzie. - powiedziałam i zeszliśmy na dół.
Dotarliśmy na miejsce. Do chłopców od razu podszedł producent.
- Bardzo się cieszę, że przybyliście. - zaczął - Wasze garderoby to te cztery po prawej. Macie osobne więc nie powinniście się zabić. Oby.
To ostatnie słowo powiedział szeptem a my z dziewczynami zaczełyśmy się śmiać, no cóż z naszymi chłopcami nigdy nic nie wiadomo. Kiedy chłopcy poszli się przebrać rozmawiałam chwilę z dziewczynami. Potem w naszą stronę szedł Harry.
- Cześć Maja. - powiedział i chciał mnie przytulić ale się odsunełam - Co jest?
- Chcesz się do kogoś przytulić? Przytul się do swojej Perry.
- O co ci chodzi?
- No wiesz jak liżesz się z tą zdzirą przed oknem mojego salonu to ja cię wcale nie widzę. - powiedziałam z wyrzutem
- To chyba nie twoja sprawą z kim się całuje.
- Masz racje, tak samo nie twoją sprawą jest to, że nie mam ochoty z tobą gadać.
- ONE DIRECTION SZYKUJĄ SIĘ DO ZDJĘĆ!!!! - usłyszeliśmy głos z głośników co przerwało naszą wymiane zdań
Podeszli do nas chłopcy
- A ty o co masz takiego gula? - spytał Carlos
- Nic poważnego, tylko straciłam przyjaciela. - powiedziałam a chłopcy byli zawołani do zdjęć. Siedzieliśmy tam do dwudziestej.

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 13

Nadszedł dzień powrotu do L.A. Wstaliśmy wszyscy o siódmej, żeby nie spóźnić się na samolot. Na dole stali już wszyscy i wyglądali jak nowonarodzeni. Ja byłam zaspana.
- Dzień dobry śpiochu. - powiedziała Luiza
- Co? - spytałam, nie słyszałam jej, bo praktycznie jeszcze spałam
- W samolocie będziesz spać już ja tego dopilnuje.
- Raz mówisz, że się niewysypiam, innym razem wylewasz na mnie wodę byleby mnie obudzić a teraz mówisz, że się nie wysypiam. Kobieto, zdecyduj się!
- Nie pyskuj. - powiedziała
- Ma ktoś popckorn? - spytał Kendall, Luiza i ja spojrzałyśmy na niego.
- Będę tą mądrzejszą i ci ustąpie. - powiedziałam
- Dziękuje kujonie.
Zaśmieliśmy się. Pojechaliśmy na lotnisko. Luiza nie musiała mnie pilnować sama zasnełam krótko po starcie. Obudziłam się i poczułam, że jadę. Tak jadę nie lecę.
- Gdzie jestem?- spytałam
- Spokojnie, zaraz będziemy w domu. - odpowiedział Kendall
Dojechaliśmy do domu i wszyscy położyli się spać.
Następnego dnia razem z Kendallem wstaliśmy o dziesiątej. Zjedliśmy po cichu śniadanie, żeby nikogo nie obudzić i pojechaliśmy do jego mamy odebrać Cynamona. Weszliśmy nie dzwoniąc, bo Kendall miał klucze. Nie było nikogo na dole, więc byliśmy cicho bo pewnie jego rodzice i Kamila spali. Cynamon zaczął po mnie skakać i szczekać.
- Ćśśś... - powiedziałam, piesek przestał szczekać a ja go do siebie przytuliłam - Stęskniłam się za tobą.
Usłyszeliśmy kroki, po chwili naszym oczom ukazała się Kamilka.
- Maja, Kiendall! - krzykneła i zbiegła że schodów
- Cześć, słońce. - powiedział Kendall i wziął ją na ręce - Czemu nie śpisz?
- Cinamon mnie obudził. - odpowiedziała dziewczynka
- Zły Cynamon. - powiedział mój chłopak
- Ni, wcale ni.
- Zjesz śniadanko? - spytałam
- Tiak. Poprosze.
- A na co masz ochotę? - pomyślała chwilę i odpowiedziała
- Naleśniki.
- Dobra, a zrobimy też dla takich rodziców?
- No dobze. - powiedziała, a ja i Kendall się zaśmieliśmy
- Jaka łaska. - powiedział, a ja ruszyłam do kuchni
Usmażyłam chyba 40 naleśników z czego Kamila zjadła 5 Kendall 3 a ja skusiłam się na 2. Po jakiejś godzinie zeszli rodzice Kendalla i Kamili.
- Kogo moje piękne oczy widzą? - spytał tata Kendalla - Ty pewnie jesteś ta Maja, o której tyle słyszałem.
- Tak to chyba ja. Nie wiem nic o żadnej innej Mai. - powiedziałam
- Śmieszne, bardzo śmieszne. - powiedział Kendall
- I tak mnie kochasz. - powiedziałam
- Maja. - powiedziała Kamila
- Słucham cię.
- Pójdziesz ze mną porysowac?
- Dobrze. - poszłyśmy do jej pokoju
- Ale ty masz ładny pokój.
- Dziękuję. - podała mi kartkę
- Co mam narysiwać?
- Misia.
- No dobrze.
Rysowałam chyba 15 min.
- Jak ladnie risujes. - powiedziała Kamila
- Dziękuję a ty z pewnością ślicznie kolorujesz. Teraz go pokoloruj.
Kamila zaczeła kolorować i po jakuś10 min wszedł Kendall.
- Kamila ty to rysowałaś? - spytał
- Ni, Maja. Ja tilko kolowałam.- odpowiedziała mu
- Nie wiedziałem kochanie, że tak pięknie rysujesz.
- To teraz już wiesz.
- Dzwoniła Natalia. Mamy wracać bo nie długo obiad.
- No dobra. Pa Kamila.
- Pa. Odwiedis mnie jesce?
- Tak. - pokiwałam jej
W domu byliśmy pół godziny później. Cynamon pobiegł przywitać się z Sydney.
- Dobrze, że jesteście. - powiedziała Natalia
- Co zrobiłaś na obiad? - spytałam
- Twoją zapiekankę.
Weszliśmy do jadalni. Wszyscy już nakładali sobie zapiekankę. Jako pierwsza zaczełam jeść. Po chwili zrobiłam odruch jakbym chciała wypluć.
- Co jest? - spytała Natalia, wszyscy zatrzymali widelce w połowie drogi
- Sprawdzałaś czy kurczak jest dobry? - spytałam
- Dwa razy.
- A usmażyłaś go? - spojrzała w dół - Nie jedźcie tego. - zemdliło mnie i pobiegłam do łazienki
Zwróciłam tam kurczaka. Podeszła do mnie Luiza.
- Co jest? - spytała
- To przez tego kurczaka. - brzuch mnie bolał i się za niego złapałam
- Ciesz się. Uratowałaś wszystkich przed wypluwaniem flaków.
- Tylko dlaczego ja je wypluwam?
- Życie. - mnie znowu zemdliło i" wyplułam swoje flaki"
- Już dobrze?
- Nom.
- Idziesz do salonu? Zamówiliśmy pizze.
- Nie przełkne ani kawałka.
Poszłyśmy do salonu.
- Jak się czujesz? - spytał Kendall
- Po wypluciu flaków czy z świadomością, że moja przyjaciółka chciała mnie otruć.- odpowiedziałam
- Przepraszam. Nie chciałam.
- Przyjmuję przeprosiny.
Położyłam się na kolanach Kendalla i zasnełam.

Rozdział 12

Dziewczyny zaczeły mnie budzić o szóstej.
- Maja wstawaj! - krzykneła Luiza
- Przedwczoraj zrobiłaś mi awanturę, że się nie wysypiam to teraz się odwal.
- Okey. Jak chcesz.
Zostawiły mnie dosłownie na chwilę a potem wylały na mnie wodę.
- Zwariowałyście?! - krzyknełam
- Mówiłam, że kiedyś się odwdzięczymy. - powiedziała Natalia
- Masz pięć minut albo zostaniesz wyciągniętą za włosy.
- Dobra już wstaje. - wstałam, szybko się ubrałam i zeszłam na dół nie wysuszyłam tylko włosów
- Cześć kochanie. - powiedział Kendall
- Jak one cię obudziły? - spytał Logan
- Spójrz na włosy. - powiedziałam
Chłopcy zaczeli się śmiać. Weszła Wika.
- Dosyć pogaduszek. - powiedziała - Idziemy na zakupy.
- Z mokrymi włosami?
- Co tam.
Zaciągneła mnie na zewnątrz. Stały tam już dziewczyny.
- No nareście. - powiedziała Luiza
- To przez was musiałam się służyć. - Dobra. Zrobiłyśyśmy z Wiktorią listę sklepów, które mamy zamiar odwiedzić. - powiedziała Natalia
- Wyszło nam 50. - oznajmiła Wiktoria
- Ile?
- Tyle ile usłyszałaś. - powiedziała wrednie Luiza
- Pójdę z wami pod warunkiem, że kupimy deski. W parku jest fajny skatepark.
- My nie umiemy jeździć. - powiedziały równocześnie
- To was naucze. To wcale nie jest takie trudne.
- Niech ci będzie. - powiedziała Wiktoria
Poszłyśmy na miasto. Miałam szczęście, że wszystkie sklepy były w jednymi miejscu. Kupiłłyśmy sobie: koszulki, stroje kąpielowe, sukienki, kolczyki, łańcuszki, torby, deski, kaski i ochraniacze.
- Idziemy na kawę. - powiedziałam
- Niech ci będzie ale tylko dlatego, że jesteś bez śniadania. - powiedziała Wiktoria
- Zresztą i tak byłyśmy już we wszystkich sklepach. Usiadłyśmy w kawiarni.
Luiza poszła zamówić kawę a my z dziewczynami gadałyśmy o wydarzeniach na Hawajach. Chłopcy zadzwonili tylko raz powiedzieć, że idą poserfować i nie mamy sobie przeszkadzać. Obok nas przeszła Katy Perry. Zignorowałam ją ale ona postanowiła zrobić awanturę.
- Proszę, kogo tu mamy. Brzydka, brzydsza i najbrzydsza. - powiedziała
- O dzisiaj jesteś różową panterą. Idź już, bo spóźnisz się na nagranie kolejnego odcinka.- powiedziałam
- Ja nie chodzę po mieście nie przejrzawszy się najpierw w lustrze.
- Pewnie jesteś tu sama. Przecież żaden cię nie zechce.
- No co ty nie powiesz? Kendall jakoś mnie chciał na urodzinach Jamesa.
- To ty zdziro go pocałowałaś. - A on wcale się przed tym nie bronił.
- Uważaj bo ci uwierzę. - powiedziałam a do stolika podeszli Kristen i Robert.
- O tu jesteś. - powiedział Robert
- Cześć dziewczyny. - powiedziała Kristen
- Cześć. - odpowiedziałyśmy
- Sorry nie możemy z wami zostać i pogadać. Bardzo się spieszymy. - powiedział Robert
- Szkoda. - powiedziała Natalia, a oni odeszli po chwili przyszła Luiza
- Coś mnie omineło? - spytała
Opowiedziałyśmy jej całą historię. Około piętnastej wróciłyśmy do hotelu. Przebrałyśmy się w nowo kupione stroje kąpielowe i poszłyśmy na plażę. Jak się spodziewałyśmy chłopcy byli na plaży ale nie pływali czy coś takiego. Uciekali przed nachalnymi fankami. Szybko zorientowałyśmy się o co chodzi i zaczęłyśmy biec w stronę hotelu. Te dziewczyny krzyczały" Oni będą nasi!" " Nie przyzwyczajajcie się jeszcze ich odbijemy". Żadna z nas nie zwracała na nie uwagi tylko biegła ile sił w nogach. Wbiegliśmy do pokoju jak taran. Kendall jak spojrzał na łóżko stanął jak wryty.
- To wszystko twoje? - spytał
- Nie krasnoludków.
- Ciekawy jesteś ile to kosztowało?
- Jakieś 500$. Tego nie jest wcale dużo.
- Hej idziecie grać w karty? - spytał Carlos, który wszedł do nas do pokoju
- Jasne. - powiedziałam i poszliśmy za nim
Chłopcy grali w pokera. Dziewczyny plotkowały a ja czytałam książkę. Do pokoi wróciliśmy około pierwszej. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Fragment zboczony. Z góry pisze nie ja go napisałam. Jeśli ktoś takich nie lubi niech zjedzie do tego samego znaczka tam skończę
*** Poszliśmy do swojego pokoju , nie chciało nam się spać więc ja poszłam na taraz podziwiać gwiazdy , a Kendall leżał na łóżku i coś tam sprawdzał chyba twitter’a jak to zawsze robił o tej porze . Gwiazdy świeciły tak jasno jak nigdy , byłam tak zamyśllona że nie zauważyłam kiedy Kendall stanoł za mną i chwycił mnie w talii . - Piękne gwiazdy – szepnoł mi do ucha - Masz racje. – odwróciłam się do niego i chwyciłam go za szyję żeby się przytulić – Już nie jesteś na necie ? – - Nie , jakoś mi się już nie chce wolę poprzebywać z Tobą , bo za dwa dni zaczynamy kręcić teledysk . - No , dobrze niech ci będzie to co będziemy robic , bo gwiazdy są romantyczne ale już nie chce mi się w nie patrzeć tak szczerze – zaśmiałam się Kendall nic nie odpowiedział tylko wzioł mnie na ręcę i poszedł i delikatnie położył mnie na swoim łóżku . Zaczoł mnie całować tak namiętnie jak jeszcze nigdy , jego pocałunki były delikatne , czułe i namiętne za każdym razem . Zaczoł całować mnie po szyji i dekolcie a jego ręce już były u mnie pod koszulką i ” biegały” w góre i dół . Sciągnoł ze mnie koszulke . Leżałam w samym staniku On zaczoł mnie całować tak gdzie w tedy nie mógł bo bluzak mu przeszkadzała . Ja chciałam byc wobec niego fair więc też śćiągłam z zniego kuszulke która wylądowała gdziesz na podłodze . Przejechałam palcami po jego torsie , co prawda nie był tak umięśniony jak James ale to mi nie przeszkadzało bo nie zbyt lubiłam „mięśniaków”. Terza ja ” położyłam „sie na nim i zaczełam go całować , nie tylko po twarzy ale też po jego brzuchu , a Logan próbował rozpiąć mi stanik , trochę mu to zajeło , ale po jakiś 5 min , udało mu się i sciągnoł go ze mnie . Czułam się lekko nie swojo Kendall chyba to wyczuł bo rozpioł swoje spdnie i rzucił je gdziesz obok reszty . Oboje leżeliśmy pół nadzy , obrócił mnie tak że snów byłam pod nim . Zaczoł mnie całować po całym ciele . Moje ręce poplatały się z jego krótkimi , jasnymi włosami . Zaczoł się sbliżać do mojego tyłko więc od razu wiedziałam że chce mi siciągnoć majtki , więc równo ściąglismy z siebie na wzajemy . Stało sie oboje leżalismy całkiem nadzy . Nawt juz nie czułam sie skrępowana bo wiedziałam że jestem z chłopakiem którego kocham . I stało się zrobilismy To był przytym delkiatyn i bardzo czuły . Leżeliśmy i ” okazywaliśmy sobie czułości” na końcu ubraliśmy sie bo znając naszych przyjaciół to zaraz ktoś wlezie i nie zdążymy się ubrać . Zasneliśmy przytuleni do siebie . ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Następnego dnia zaczełam budzić dziewczyny o siódmej. Poszłyśmy do skateparku. Dziewczynom szło całkiem nieźle ale nagle stało się nieszczęście. Jakiś dzieciak dosłownie wbiegł na rampę a ja chciałam odsunąć Wiktorię, żeby w nią nie wbiegł. Pech chciał, że tak się rozpędziłam, że nie zdążyłam zahamować. Wpadłyśmy na Luizę i Natalie. Uderzyłam głową o beton. Naszczęście miałam kask i tylko na chwile mnie zmroczyło.
- Nic wam nie jest? - spytałam
- Nie czuję ręki. - powiedziała Natalia
- Ja też. - powiedziała Wiktoria
- No i ja. - powiedziała Luiza
- Nie dobijajcie mnie ja nie mogę ruszyć nogą.
- Genialnie. - powiedziała Wika
- Dzwonie po chłopaków.
Zadzwoniłam do Kendalla
K: Cześć skarbie. Stało się coś?
M: Właściwie to tak. Kiedy Wiktoria zjeżdżała jakiś dzieciak wbiegł na rampę i skończyło się tym, że dziewczyny nie czują rąk a ja nie mogę ruszać nogą.
K: Gdzie jesteście?
M: W parku.
K: Zaraz będziemy.
Rzeczywiście byli po dziesięciu minutach. Zawieźli nas do szpitala. Dłużyło się strasznie pojechaliśmy o dziesiątej a przyjeli nas o dziewiętnastej. Okazało się, że mam złamaną nogę a dziewczyny po jednej ręce. Po powrocie do hotelu od razu położyliśmy się spać.
Po połamaniu nudziło nam się strasznie. Dziewczyny mogły gdzieś iść, a ja nie. Ja mogłam rysować, normalnie jeść, grać w karty, a one nie. Chłopcy nagrywali teledysk, a my musiałyśmy siedzieć w hotelu. Kończyły nam się tematy do rozmów. Muzyki się nasłuchałyśmy i na dodatek te piekielne fanki. Nie mogłyśmy wytrzymać ich krzyków na szczęście razem z Luizą szybko im odpowiadałyśmy jakąś ciętą ripostą. Jedna dziewczyna tak mnie wkurzyła, że wylałam na nią wrzątek. W sumie dziękowałyśmy im, bo to była jedyna dla nas rozrywka.
Dzień przed zdjęciem gipsu siedziałam w pokoju. Te wstrętne dziewczyny nie dawały spokoju i krzyczały coraz głośniej. Włączyłam jak najgłośniej muzykę i włożyłam słuchawki do uszu. Nawet nie usłyszałam jak wszedł Kendall.
- Nie ogłuchniesz, kochanie?
- Tylko o tym marzę. Uwolniłabym się od tych krzyków.
- Mam pomysł. Idź na balkon i poczekaj pięć minut.
Poszłam na balkon i czekałam. Głowa mnie bolała niemiłosiernie od tych krzyków. W końcu przyszedł Kendall chwycił mnie w tali i powiedział
- Kocham cię. - i mnie pocałował
Fanki cichły. Po jakiś pięciu minutach nie było pod naszym oknem żadnej fanki. Postanowiliśmy powiedzieć o tym genialnym pomyśle Kendalla reszcie, żeby też mogli się pozbyć fanek. Podziałało.
Następnego dnia zdjeli nam gipsy a my żeby to ućcić pływałyśmy cały dzień w basenie. Wieczorem poszliśmy z chłopakami na plażę. Dziewczyny stały na krańcu mola same bo chłopcy poszli po napoje. Postanowiłam się odwdzięczyć za moją pobutkę z przed dwóch tygodni i zaczęłam biec w ich stronę i wrzuciłam je do wody.
- Maja ty mędo! - krzykneła Luiza
- Tak słucham?
Dziewczyny zaczeły wychodzić z wody a ja doskonale wiedziałam, że będą chciały mi się odwdzięczyć. Zobaczyłam chłopców i zaczełam biec w ich stronę.
- Broń mnie. - powiedziałam chowając się za Kendalla Dziewczyny podbiegły i zatrzymały się przed chłopakami - Jak wepchnełaś je wszystkie do wody?
- spytał James
- Normalnie.- odpowiedziałam
Po północy wróciliśmy do hotelu.

środa, 4 grudnia 2013

Rozdział 11

Rozmawiałyśmy z Luizą i wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatni przyszedł Kendall.
- Część skarbie, możemy porozmawiać? - spytałam
- Tak, też chciałem cię prosić o rozmowę.
Weszliśmy na taras.
- Proszę, zacznij. - powiedziałam
- Chodzi o to, że jak byliśmy wtedy w galerii i ty poszłaś kupić błaszczyk to ją poszedłem za tobą i widziałem jak całujesz się z Liamem.
- Ale to nie tak. - broniłam się
- A jak? - spytał Kendall
- On do mnie podszedł i powiedział, że mnie kocha, złapał mnie za nadgarstki i mnie pocałował a ja nie mogłam mu się wyrwać.
- Ale dlaczego?
- Nie wiem. Takie jest życie.
- Dobra puśćmy to w niepamięć. O czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- Też o tym ale już ci wszystko wytłumaczyłam.
- To chodź na śniadanie za nim Carlos zje wszystkie gofry.
Przytuliliśmy się do siebie i weszliśmy do środka. Luiza zaciągnęła mnie na bok i spytała:
- I jak?
- Wszystko dobrze. Dziękuje.
- Nie ma za co. - przytuliłyśmy się

***

Następne dni mijały bardzo nudno, bo musieliśmy przygotowywać wszystko na urodziny Jamesa. Nie było to wcale takie trudne bo pojechał na kilka dni z Natalią do rodziny. Postanowiłam, że dekoracjami zajmiemy się dzień przed imprezą. Ja i Luiza siedziałyśmy prawie cały czas w kuchni a chłopcy pomagali nam tylko przy ciastach. Dostałam smsa od Natalii.
" Chowajcie wszystko za godzinę będziemy. To ma być niespodzianka więc udawajcie, że o niczym nie wiecie."
- Bajka się skończyła. - powiedziałam
- Jaka bajka? - spytała Luiza
- James i Natalia zaraz będą to ma być niespodzianka więc o niczym nie wiecie. Chować wszystko. Logan daj kluczyki.
- rzucił mi posłusznie klucze do garażu i zaczeliśmy zanosić tam wsztstkie ciasta. Otworzyłam okno, żeby nie było czuć zapachu ciast. Usiedliśmy na kanapie i udawaliśmy, że coś oglądamy po jakiś pięciu minutach weszli James i Natalia.
- Niespodzianka! - krzyknął James
- O hej nie mieliście wrócić dzień przed urodzinami? - spytała Luiza
- Trochę zmieniły nam się plany.
- Natalia, jak dobrze, że jesteś muszę ci coś powiedzieć. Chodź do mnie. - poszłyśmy do mnie - Nie mogłaś nas szybciej uprzedzić?
- Nie sama dowiedziałam się 5 min przed napisaniem do ciebie smsa.
- Co się wogóle stało?
- Pokłócił się z rodzicami.
- Dobra idziemy na dół.
Zeszłyśmy. W salonie stał Alan.
- Hej Alan. - powiedziałam równo z Natalią
- Część dziewczyny. - powiedział
- Co jesteś taki podekscytowany? - spytał James
- Wracacie do pracy. Jedziecie...
- No mów. - powiedział Kendall
- Jedziecie na Hawaje, kręcić teledysk do " Windows Down". Pokoje będą podwójne.
Wszyscy byli bardzo przejęci. Pobiegliśmy do góry się spakować. Wyjazd miał być po urodzinach Jamesa. Po jakiś pięciu minutach. Zostawiłam walizkę z kilkoma bluzkami i poszłam do Luizy.
- Możemy zrobić tort. - powiedziałam
- Dobra chodź.
Napisałam do Natalii smsa, że ma trzymać Jamesa w pokoju. Razem z Luizą zrobiłyśmy duży, czekoladowy tort i wróciłyśmy do pakowania.
- Maja. Co zrobimy z Cynamonem? - spytał Kendall kiedy wróciłam do pokoju
- Nie wiem na Hawajach jest za gorąco. - wzięłam mojego pieska na ręce.
- Może poproszę mamę, żeby się nim zajeła?
- Czemu nie. Kamila go polubiła.
Zadzwonił do swojej mamy, która się zgodziła. Wziął Cynamona i zawiózł. Wrócił po jakiejś godzinie.

Urodziny Jamesa trzeba zabrać się do roboty. - pomyślałam po obudzeniu się. Spojrzałam na Kendalla, który jeszcze spał. Usłyszałam sygnał smsa był od Natali " Idę z Jamesem na plażę. Macie czas do dwudziestej. " Wstałam i poszłam się ubrać. Wróciłam jeszcze do pokoju po telefon i nie chcący obudziłam Kendalla.
- Która godzina? - spytał
- Dziesiąta. Trzeba zacząć przygotować urodziny Jamesa.
- Dobra już wstaje. - powiedział i pocałował mnie w policzek. Zeszłam na dół i zobaczyłam ozdobiony pokój.
- Mogliście mnie obudzić. - powiedziałam
- Dziewczyno, kiedy ty się ostatnio wyspałaś? - spytała Luiza
- Ja się zawsze wysypiam. - ziewnełam
- Taa... jasne. Gdyby cię Natalia nie obudziła to byś jeszcze spała. - powiedziała Luiza
- O co siostry się kłócą? - spytał Kendall
- Luiza mówi, że się nie wysypiam. - odpowiedziałam
- Popieram. - powiedział Kendall
- My też. - odezwali się Carlos i Logan, spojrzałam na Wiktorie była zmieszana
- Wika ty też przeciwko mnie?
- Musisz to przyznać.
- Nie no wiecie co. Logan daj klucze pokroje ciasta.
Rzucił mi kluczyki. Zaczęłam znosić ciasta, kroić je i kłaść na talerze. Nim się zorientowałam była dziewiętnasta. Poszłam się przebrać ubrałam białofioletową sukienkę z czarną kokardą. Luiza była ubrana w sukienkę odcieniu brązowego. Wiktoria miała ubraną sukienkę koloru czerwonego. Natalia wczoraj pokazała mi swoją różową sukienkę była naprawdę śliczna. Po jakiś pięciu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć byli to goście na urodziny Jamesa a dokładniej wokaliści The Wanted. Potem poprzychodziły takie gwiazdy jak: Robert Pattinson, Kirsten Stewart, Emma Watson, Harry Styles, Nial Horan, Louis Tomilson, Zayn Malik (Liam podobno nie przyszedł bo jest chory a Little Mix ma jakiś ważny koncert), Ariana Grande, Taylor Lautner, Justin Biber, Katy Pery(nigdy jej nie lubiłam) i wiele innych ale razem z nami było około stu pięćdziesięciu gości. Po jakimś czasie do domu weszła Natalia i niczego nie spidziewający się James. Wszyscy wyskoczyli z ukrycia i krzyczeli NIESPODZIANKA, potem zaczeli do niego podchodzić, składać mu życzenia i dawać prezenty. Razem z Luizą stanełam za bufetem. Postanowiłyśmy zrobić kawał i porobić zestawy. Jeden zestaw, w którego skład wchodziły: wszystkie ciasta, tort oraz jakiś napój kosztował 20 dolców. Ja, Kendall, Luiza i Logan mieliśmy za darmo bo wszystko przygotowaliśmy. Po jakiś dwudziestu minutach do bufetu podeszła grupa składająca się z Jamesa, Sivy i Carly Rae.
- Dziewczyny to zdzierstwo. - powiedział Siva
- Myślisz, że łatwo jest tak piec i gotować. - powiedziałam
- No ale dziewczyny. - powiedział James
- Solenizanci mają zniżkę o połowe. - powiedziałam
- A my? - odezwała się Carly
- O pięć. - powiedziała Luiza i przybiła mi piątkę
Oni nam zapłacili a my nie chciałyśmy wyjść na chamów i dałyśmy im specjalne karteczki dzięki, którym dwie następne porcje mają gratis. Do bufetu poszedł Logan i porwał Luize do tańca.
Wróciła po godzinie.
- Na tych urodzinach dużo się dzieje. - powiedziała
- Masz rację. Idę na chwile do pokoju. Zaraz wracam
Szłam w kierunku schodów i nagle zobaczyłam jak mój Kendall całuje się z Katy. Ogarneła mnie złość. Poszłam na górę. Tam też nie brakowało emocji. Nathalia kleiła się do Logana ale on ją ignorował. " Gdyby Kendall taki był " - pomyślałam
Wziełam z pokoju to co chciałam i wróciłam do Luizy.
- Wiesz co? - spytała
- Słucham?
- Sprzedałam tyle zestawów, że nasza czwórka może spokojnie dziesięć razy jechać w tropiki.
- To wspaniałe wieści, nie tak jak moje. - powiedziałam
- A co się stało? Kendall cię zdradził? - zaczeła się śmiać ale po spojrzeniu na mnie wiedziała, że trafiła w dziesiątkę.
- Najpierw mnie oskarża, że całowałam się z Liamem a sam całuje się z tą suką.
- Oni są od dawna przyjaciółmi może to był przyjacielski pocałunek? - pokreciłam przecząco głową - To może ona go zmusiła tak jak ciebie Liam.
- Trzeba się pogodzić z tym, że nie każdy facet jest taki jak twój mąż.
- Co masz na myśli? - spytała zaniepokojona
- Nathalia do niego zarywała a on nic. - odetchnęła z ulgą
- Mogę pogadać z Kendallem jak chcesz.
- Tak chcę.
- Zaraz wracam.

*** Luiza i Kendall ***

- Kendall możemy pogadać? - spytałam odrywając go od rozmowy z Tomem jednym z wokalistów The Wanted
- Słucham, czego chcesz? - spytał przepraszając Toma
- Czemu całowałeś się z Katy?
- To ona mnie pocałowała
- Teraz tłumaczysz się jak Jagoda, nie sądzisz?
- A ty co książkę piszesz?
- Tak " Kendall Schmidt i jego sposób na spieprzenie związku"
- Dowiaduj się wszystkiego sama. - krzyknął a ja chciałam odejść - Luiza, czekaj. Przepraszam mam mętlik w głowie.
- Słaby tytuł.
- Po tym co zobaczyłem w galerii mam mętlik w głowie. Proszę cię nie mów nic Mai.
- Spóźniłeś się ona mi o tym powiedziała. Radzę ci z nią pogadać to będzie" Jak uratować związek w minutę"

*** Maja i Luiza ***

- Jak ci poszło? - spytałam Luizy
- Jeśli nie pogada z tobą po imprezie to mi powiedz a ja sprawie, że będzie gwiazdą książki.
- Jakiej książki?
- Niech ci powie jak będziecie rozmawiać.
- Spoko. Mam dobre wieści.
- Jakie? - spytała
- Sprzedałam tyle tych zestawów, że na 100% będzie dla każdego po 2000.
- To super.

*** Maja i Kendall ***

 - Musimy pogadać. - powiedział Kendall, poszliśmy na taras
- No słucham. Groziła, że cie zabije? Związała cię? - powiedziałam spokojnie, nie chciałam, żeby nasza rozmowa przerodziła się w kłótnie.
- Nie ja ją pocałowałem. I to ty zaczełaś. - nie był spokojny
- Niby czym?
- Udajesz, że nie wiesz. Chyba nie ja całowałem się z Liamem.
- To on mnie pocałował. - po policzkach spłyneły mi łzy - Ja posiadam dowody na to, że nie mogłam się uwolnić. Radzę ci przeczytać "Jak sobie radzić ze swoim idotyzmem i kretynizmem"
- Co ty i Luiza macie do tych książek?
- Powiesz mi dlaczego się całowaliście?! - nie wytrzymałam i krzyknełam
- I kto tu powinien przeczytać książkę?!
- Uszy mi więdną jak cię słucham!
- Cieszy mnie to bardzo! - odszedł
- Idź do tej swojej Katy!
- Idę do Luizy!
- I tak cię nie wysłucha!
- Ona nie jest tobą!
To już zabolało. Zaczełam mocniej płakać. Nagle ktoś mnie spytał
- Maja coś się stało? - podniosłam wzrok, była to Kristen
- To wszystko przez Katy.
- Znowu zdzira nabroiła. - zaśmiałam się
- Zdzira? Myślałam, że się przyjaźnicie?
- Dziewczyno, proszę cię. Toleruje ją tylko że względu na Roberta. W głębi serca jej nie nawidze.
- Coś nas łączy.
- Dobra co ta żmija zrobiła?
- Całowała się z Kendallem.
- A to jędza. Nie martw się dopiekę jej.
- Naprawdę?
- Masz moje słowo.
- Kirsten chodź już jedziemy. - usłyszałyśmy głos Roberta
- Muszę lecieć. Luiza ma mój numer jakby co to dzwoń.
- Napewno się odezwe.
Kristen poszła a ja siedziałam jeszcze dziesięć minut na tarasie. Gdy weszłam do domu gości już nie było. Moi przyjaciele sprzątali. Pomogłam im. Po dwudziestej trzeciej przebrałam się w dres. Podejrzewałam, że nie zasnę. Siedziałam w salonie i czytałam książkę. Wszedł Logan.
- Luiza nas woła, żeby się kasą podzielić. 
- Już idę.
Poszłam za Loganem do pokoju jego i mojej siostry. Był tam już Kendall. Nawet na niego nie spojrzałam. Usiadłam się jak najdalej jego ale jednocześnie tak, żeby na niego nie patrzeć. Luiza dała nam pliczki i zaczeliśmy liczyć.
- Ile macie? - spytałam po dziesięciu minutach 
- 3000 - odpiwiedzieli równo
- Ja też. Wszystko się zgadza. 
- Nie wiem jak wy ale ja idę spać. - powiedział Kendall 
- Dobranoc. - powiedziałam i zeszłam do kuchni 
Zrobiłam sobie herbatę. Wyłożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam dalej czytać. Wylot mieliśmy o siódmej a ja o czwartej skończyłam czytać. Poszłam do kuchni i zrobiłam naleśniki. Skończyłam je smażyć o piątej. Poszłam obudzić wszystkich. Zjedliśmy śniadanie. Byłam zmęczona. Wiedziałam, że zarwanie nocy źle się skończy. O siódmej byliśmy już w samolocie. Nie odzywałam się do Kendalla. "Oglądałam" jakiś film. Nawet nie wiem o czym był. Wysiedliśmy z samolotu i udaliśmy się do hotelu. Chłopcy wzieli klucze do pokoi. Była dwudziesta więc udaliśmy się na plaże. Każda z par poszła jak najdalej od siebie. Stałam na samym krańcu mola. Podszedł do mnie Kendall. 
- Maja... - zaczął - Przepraszam nie potrzebnie się wczoraj uniósłem. Wiem, że nie chciałaś kłótni to przeze mnie zaczęłaś krzyczeć. To moja wina.
- Nie. To nie twoja wina. Wczoraj zaczełam krzyczeć bo próbowaliśmy obarczyć siebie nawzajem winą. Wina leży po stronie naszej dwójki. 
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. - przerwałam mu spojrzałam mu prosto w oczy - Między nami nie ma albo przynajmniej nie chcemy, żeby był podział na moje twoje jest tylko nasze. Rozumiesz?
- Kocham cię.- powiedział i mnie pocałował później siedzieliśmy wtuleni w siebie. Nie spałam ponad 24 godziny i zasnełam w ramionach Kendalla.