niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 47 + przeprosiny

Od jakiegoś tygodnia chodzę przybita. Moi przyjaciele to zauważyli i zaczeli się wypytywać o powód ale ja im nic nie mówiłam. Zaczeło się od tego jak ostatnio rozmawiałam z mamą na skypie. Poopowiadała mi co się zmieniło w Polsce i stwierdziłam, że się stęskniłam. Chciałabym tam pojechać najlepiej od razu ale Kendall zapewnie nie puściłby mnie samej, a nie chce im przerywać przygotowań do trasy.
Siedzę sobie właśnie w pokoju i przeglądam zdjęcia z Polski. Nie tylko z dziewczynami. W tym albumie mam także zdjęcia ze szkoły. Może dla niektórych nie byłoby miłe wspominanie szkoły ale ja miałam zwariowaną klasę. Byliśmy jak jedna wielka rodzina. Przeglądałam dalej zdjęcia zatrzymałam się przy zdjęciu, na którym byłam z rodzicami na jakimś meczu i miałam na sobie koszulkę z napisem "Kocham Polskę". Cynamon mi wskoczył na kolana i wyczuł, że jestem smutna, bo zaczął piszczeć.
- Cynamon nie martw się. Tylko tęsknie. Tak długo tam nie byłam. Chciałabym tam pojechać ale Kendall samej mnie nie puści, a nie chcę im przerywać przygotowań do trasy.
Przytuliłam go i Yumę, która już wcześniej trzymałam.

*** Kendall ***

Szedłem do pokoju. Chcialem się zapytać wprost co ją gnębi. Stanąłem przed drzwiami, które były lekko uchylone. Usłyszałem jak mówi coś do Cynamona.
- Cynamon nie martw się. Tylko tęsknie. Tak długo tam nie byłam. Chciałabym tam pojechać ale Kendall samej mnie nie puści, a nie chcę im przerywać przygotowań do trasy.
Doskonale mnie znała. Nie chciałem się z nią rozstawać, więc nie puściłbym jej samej do Polski. Nie to było teraz najważniejsze. Najważniejsze, że wiedziałem już dlaczego chodzi taka przybita. Zbiegłem szybko na dół.
- Ktoś cię goni? - spytała Wika
- Wiem co jest Mai. - powiedziałem, a wszyscy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem
- Powiedziała ci? - spytał James
- Podsłuchałem.
- To gadaj czego się dowiedziałeś. - zarządała Luiza
- Tęskni...
- Za czym? - przerwał mi Logan
- Więc jak zacząłem zanim mi tak chamsko przerwano. - spojrzałem z wyrzutem na Logana - Tęskni za Polską.
- To pasuję. Nie była tam od świąt. - powiedziała Natala
- Jak mogliśmy na to nie wpaść? - walnął się w głowę James
- Tylko dlaczego nam nie powiedziała? - spytała się Wika
- Nie chcę przeszkadzać nam w przygotowaniach do trasy, a wie, że samej bym jej nie puścił. - odpowiedziałem
- Kto jest za tym, żeby iść teraz do Alana i przełożyć trasę? - spytał James, wszyscy podnieśliśmy ręce
- To jedziemy. - powiedziałem i wyszliśmy z domu

*** Maja ***

Zeszłam do salonu, ponieważ dziewczyny tam siedziały, a ja chciałam im powiedzieć o co mi chodzi. Nie było ich tam. Sprawdziłam w ogrodzie, też ich nie było.
- Jak człowiek nie chce z nimi gadać to nie dają mu żyć, a jak już chcę to ich nie ma. - powiedziałam do siebie
Wyciągnełam komórkę i zaczełam do każdego wydzwaniać. Próbowałam się dodzwonić do chłopaków, bo dziewczyny zostawiły swoje komórki w domu. Nic nie skutkowało. Wziełam każdą z komórek dziewczyn do ręki i wpisałam hasła. Luizy to" Logan", Wiktoria miała "Carlos", a Natalia oczywiście "James". Były strasznie przewidywalne. Zmieniłam każdej z nich moje zdjęcie w kontaktach na straszną twarz, którą znalazłam w necie i zmieniłam im dzwonek na śmiech psychopatycznego klauna (nie wiem jak to się piszę). Będzie się w nocy działo. Nie miałam zbytnio nic do roboty, więc chwyciłam gitarę, którą zostawiłam tu rano i zaczełam grać różne wesołe melodie.

*** Kendall ***

Dojechaliśmy do studia i od razu skierowaliśmy się do gabinetu Alana. Maja próbowała się do nas dodzwonić. Mieliśmy łatwiej, bo ona myślała, że jesteśmy jeszcze w studiu.
- Cześć Alan. - przywitaliśmy się
- Hej. - grzebał coś w papierach
- Wiesz, że jesteś najlepszym producentem na świecie. - zaczął podlizywać się Logan
- Te słowa są muzyką dla moich uszów ale za dobrze was znam więc słucham was? - wyczuł nasz podstęp
- Zauważyłeś, że Maja ostatnio chodzi przybita? - spytałem
- No właśnie. Wiecie co jej jest?
- Tęskni za Polską. - powiedzieliśmy równocześnie
- Już wiem. Chcecie poprosić, żebym przełożył trasę żebyście mogli pojechać do Polski?
- Bingo. - powiedziały dziewczyny
- Dacie razem z Mają najmniej dwa koncerty i się zgadzam. - powiedział
- Zgoda. - powiedziałem równo z chłopakami
- Miłych wakacji. - powiedział Alan i wyszliśmy
W samochodzie postanowiliśmy, że Maja dowie się dopiero jak wylecimy. Chcemy jej zrobić niespodziankę.

*** Maja ***

Nie ma ich już około godziny. Cały czas się próbuję się do nich dodzwonić ale oni nie odbierali. Usłyszałam jak ktoś wchodzi. Po chwili moim oczom ukazały się dziewczyny i chłopacy.
- Telefony nie łaska zabrać. - rzuciłam im komórki
- Jak wyście tak mogły. - powiedział oskarżycielskim tonem Carlos
- Wy nie lepsi. Nie łaska odebrać. - teraz ja użyłam tego tonu
- Telefony nam się rozładowały. - powiedział Kendall
- Skoro tak mówisz. - wiedziałam, że kłamie ale nie chciałam już nic mówić
Siedzieliśmy w salonie rozmawialiśmy. Natalia, Wiktoria i Luiza poszły spać. Odczekałam godzinę.
- Zrobię super numer dziewczyną jeśli obiecujecie, że mnie ochronicie.
- Nie wiem czy się powinniśmy zgodzić ale jestem ciekawy. - powiedział James
Sięgnełam po telefon i na początku wybrałam numer Luizy i po chwili było słychać śmiech klauna, a potem jej krzyk. Zbiegła ze schodów, przytuliłam się do Kendalla, a Logan trzymał w objęciach Luizę. Następnie zadzwoniłam do Natali, jak zbiegła James ją zatrzymał. Zaczeły mnie wyzywać od wariatek. Zadzwoniłam do Wiki, Carlos już stał na schodach. Wiktoria bardziej się przestraszyła jak go zobaczyła niż jak usłyszała dzwonek i zobaczyła straszną twarz. Kolejna zaczeła mnie od wariatek. Zwijałam się ze śmiechu. Kiedy się wszyscy uspokoiliśmy poszliśmy spać, a ja już wiedziałam, że dziewczyny  szykują zemstę.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Hej.
Jak wam się podoba rozdział??
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale wiecie, najpierw święta i te wszystkie przygotowania rodzinne. Dodatkowo w szkole mieliśmy próby do kanonizacji Jana Pawła II i nie miałam czasu.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Życzenia

Staropolskim obyczajem dużo szynki życzę z jajem,
niech zające i barany pospełniają Twoje plany,
niech to będzie czas uroczy - życzę miłej Wielkanocy

Spełnienia marzeń, również tych Rusherowych <3

piątek, 18 kwietnia 2014

Liebster Blog Award



          Zostałam nominowana przez Paula córka Posejdona (wielkie dzięki za nominacje <3)

Pytania:

1.Jakiej muzyki słuchasz?
Teoretycznie popu, ale praktycznie cały czas Big Time Rush <3

2. Co cię motywuje?
Komentarze, zwłaszcza szczere

3.Ulubiny film?
Kolejność przypadkowa:
- Big Time Movie
-  Zmierzch
- Księzyc w Nowiu
- Zaćmienie
- Przed Świtem 1 i 2

4. Twój idealny dzień?
Spaceruje sobie po Alfie i znajduje bilety na koncert BTR z wejściówkami za kulisy, reszte chyba łatwo sie domyśleć.

5. Pies vs. Kot?
Pies

6. Co cię skłoniło do pisania?
Kiedyś byłam chora i mi sie nudziło, więc zaczełam czytać blogi. Wtedy mnie natchneło, że też bym mogła zacząć pisać

7.Największe marzenie?
Spotkać BTR

8. Ulubiona pora roku?
Zima

9. Jakich języków obcych się uczysz?
Angielski

10. Kiedy masz największą wenę?
Od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 16 (czyli jak jestem w szkole) oraz od 20 do 3
w weekendy różnie


Nominuję:

Życie według Sary
W poszukiwaniu klucza do serca
Szkoła Podrywu z Big Time Rush
Opowiadanie o Big Time Rush
Każdy zasługuje na szczęście
Zacznij od początku...
świat, miłość, szczęście, nienawiść
Odmienili całe moje życie
BTR - ich muzyka nadaje sens życia
Big Time Rush i Ich przygody
Big Time Rush życie w PalmWoods


Moje pytania:

1. Od kiedy jesteś blogerką?
2. Jakie fandomy?
3. Ile piszesz blogów?
4. Dzięki czemu nabierasz najwięcej weny?
5. Co cie motywuje?
6. Szczęsliwa liczba?
7. Ulubiony kolor?
8. Ulubiona piosenka BTR?
9. Ulubiona pora dnia?
10. Ulubieniec z BTR?

Jeszcze raz bardzo dziękuje za nominacje <3

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 46

Obudziłam się po pierwszej. W uszach dudniła mi muzuka, a książka leżała na podłodze. Podniosłam ją. Mój wzrok padł na cytat:
" ... przyjaźń to najdroższe co posiadasz. Jeśli masz coś droższego nie masz nic."
Przypadek? Nie sądzę. Chciałam wyjść z pokoju. Zdążyłam otworzyć drzwi i zobaczyłam dziewczyny. Wiktoria spała na nogach Natalii, która przytulała się do Luizy, ta zaś miała palce w buzi. Zaczełam się śmiać. Mój śmiech był tak głośny, że je obudził.
- Co jest? - spytała Wiktoria
- Zobacz jak śpicie? - nie przestawałam się śmiać
Też zaczeły się śmiać. Chłopcy weszli na górę.
- Co to za śmiechy? - spytał James, my nie przestawałyśmy się śmiać
- Wybaczyłaś im? - spytał Kendall, kiwnełam twierdząco głową, dziewczyny mnie przytuliły
- Ale następnym razem nie pójdzie wam tak łatwo. - powiedziałam
- Dobra kończcie tą miłość, bo chcę spać. - powiedział Logan
- Nie tylko ty, kochanie. - powiedziała Luiza
- To idziemy spać. - powiedzieliśmy wszyscy równo i poszliśmy spać
Następnego dnia wstałam po ósmej. Zeszłam na dół. Poczułam zapach naleśników.
- Kto gotuje? - spytałam
- Ja. - odpowiedziała Luiza
- To dobrze. - powiedziałam
Weszłam do kuchni i zaczełam kraść jej naleśniki. Potem wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatnia zeszła Wiktoria z wielką szopą na głowie.
- Ptaki założyły na twojej głowie gniazdo? - spytałam
- To przez Sydney. Skakała po mnie.
- Carlos, uwielbiam twojego psa. - zaśmiałam się
- Uważaj co mówisz. - chwyciła dzbanek z sokiem
- Lepiej ty uważaj. - chwyciłam dzbanek z wodą
Wylałyśmy na siebie zawartość dzbanku i zaczełyśmy się śmiać.
- Co to miało być? - spytał Logan
- Przyjacielska głupawka. Też chcesz? - spytałam biorąc do ręki sok pomarańczowy
- Podziękuję. - powiedział i się odsunął
- Jak chcesz. - wlałam sobie soku do szklanki
Musiałyśmy z Wiktorią sprzątnąć po śniadaniu. Było weselej, bo nie poszłyśmy się przebrać i się kleiłyśmy. Potem poszłyśmy się umyć. W łazience spędziłam chyba półtorej godziny. Potem ubrałam te  ciuchy i zeszłam na dół. Na stole leżał list.
- Dla kogo to? - spytałam
- Dla ciebie. - powiedział James
Sięgnełam kopertę. Nie było nadawcy ale przez charakter pisma wiedziałam od kogo jest ten list.
- Idę do parku. Wrócę na obiad. -  oznajmiłam i wyszłam
Nie chciałam czytać listu przy nich. Nie miałam ochoty na głupie pytania. Szłam pół godziny do parku. Potem godzinę spacerowałam. Nie miałam odwagi go czytać. W końcu usiadłam wziełam głęboki oddech i przeczytałam jego treść.
   " Droga Maju.
Przemyślałem to co mi powiedziałaś. Masz rację. Zniszczyłem naszą przyjaźń. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Dzisiaj wracam do Polski. Do zobaczenia.
                                                      Marcin"
Włożyłam list do torby i odetchnełam z ulgą. Czyżby moje problemy miały się skończyć? Wróciłam do domu.
- Gdzie byłaś? - spytała Natalia
- W parku. - powiedziałam
- Wyglądasz jakoś radośnie. - powiedział Kendall
- Dzisiaj skończyły się wszystkie moje problemy. - powiedziałam i podałam mu list
- No proszę, odpuścił?
- Najwidoczniej. - powiedziałam siadając mu na kolanach
- Trzeba to uczcić. - powiedział James
- Wesołe miasteczko. - powiedzieliśmy wszyscy równocześnie
Czas w wesołym miasteczku minął nam bardzo miło. Wszędzie chodziliśmy razem i nie było mowy o żadnej rozłące.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 45

Wstałam coś po ósmej. Kendall spał. Zeszłam na dół. W salonie siedzieli chłopacy.
- Cześć. - przywitałam się
- Hej.  - odpowiedzieli równocześnie
- Nerwy ci przeszły? - spytał Logan
- Na was się nie gniewałam tylko na dziewczyny. - powiedziałam
- Wiesz, że bardzo cię lubimy. - powiedział Carlos
- Czekaliście aż wstanę ja lub któraś z  dziewczyn, żeby zrobić wam śniadanie, bo wy jesteście zbyt leniwi.
- Nie da się nic przed tobą ukryć. - uśmiechnął się Logan
- Co chcecie?
- Byle co.
Wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam kanapki, bo nie chciało mi się robić nic innego. Nalałam im do szklanek jeszcze soku i zaniosłam do pokoju.
- Zadowoleni? - spytałam
- Bardzo. - powiedzieli równocześnie, do salonu zeszła Natalia
- Hej. - przywitała się
- Cześć. - odpowiedzieli chłopacy
- Ty się nie przywitasz? - spytał mnie Carlos
- Z kim? - udawałam, że nie widzę Natali
- Okey. - powiedzieli chłopacy
Natalia była zła, że się z nią nie przywitałam. Reakcje dziewczyn były podobne. Najbardziej wkurzyły się gdy zszedł Kendall.
- Hej. - przywitał się
- Cześć słońce. - przywitałam się z nim
- Nie przeginaj! - wrzasneła na mnie Luiza
- Też coś słyszeliście? - nie miałam zamiaru się do nich odzywać przez jakiś czas
- Nieźle się na was wkurzyła. - powiedział Kendall
Poszłam do góry. Ubrałam się  i zeszłam na dół.
- Wychodzę! Wrócę dzisiaj! - krzyknełam i wyszłam, wziełam ze sobą Cynamona
Chodziłam sobie po mieście. Spotkałam kilku znajomych i paru fanów. Czasami zastanawiałam się co by było gdybym nie była sławna. Była już 15. Nie chciałam wracać do domu. Nie wybaczyłam jeszcze dziewczynom. Zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Kristen. Nie odebrałam. Na nią też byłam zła. Wstałam i ruszyłam w stronę więzienia. Nie wiem dlaczego akurat w ten kierunek. Moja podświadomość kazała mi tam iść. Potem postanowiłam iść odwiedzić Marcina i poprosić go, żeby już nas nie nachodził. Weszłam do środka i podeszłam do policjanta.
- Dzień dobry. Chciałabym się zobaczyć z Marcinem Krakowskim.
- Była pani umówiona.
- To ważne. - uśmiechnełam się słodko
- No dobrze. Proszę.
Poszłam za nim. Doprowadził mnie do celi, w której był Marcin.
- Masz gościa. - powiedział policjant, potem zwrócił się do mnie - 3 minuty.
- Dobrze. - powiedziałam i wyszedł
- Proszę, kogóż my tu mamy? Stęskniłaś się?
- Za życiem wolnym od ciebie. - nie podchodziłam zbyt blisko, bałam się go
- To po co przyszłaś?
- Mam prośbę. - powiedziałam
- Do mnie?
- Tak. Chciałabym cię prosić, żebyś zostawił moich bliskich w spokoju.
- Tylko twoich bliskich?
- Będzie lepiej jak wyjedziesz. - powiedziałam
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- Tak. Tylko od moich bliskich.
- A ty się mnie nie boisz?
- Pomyśleć, że kiedyś ci ufałam. Mówiłam ci wszystko, a teraz mnie nękasz. - wszedł policjant - Przemyśl co powiedziałam.
Wyszłam z więzienia. Skierowałam swoje kroki do domu. Nadal nie miałam zamiaru się godzić z dziewczynami. Czekałam na przeprosiny.
- Maja! - zawołała mnie Kirsten
"Nie, proszę nie" - pomyślałam i pobiegłam do domu. Dziewczyny siedziały w salonie. Spojrzałam na nie po policzkach zaczeły lecieć mi łzy. Zdjełam smycz Cynamonowi i pobiegłam do pokoju. Nie mogłam być dłużej być z nimi pokłócona ale też nie mogłam im wybaczyć. Zaczeły się dobijać. Krzyczały, żebym im otworzyła. Nie miałam zamiaru. Moje przyjaciółki mnie zdradziły. Obiecały, że się nie wygadają. Zrobiły to dla mojego dobra ale i tak to zrobiły. Miałam już dosyć tych krzyków. Odeszłam od drzwi. Wziełam komórkę sprawdziłam godzinę. Było po osiemnastej. Włożyłam słuchawki i włączyłam muzykę. Wziełam pierwszą lepszą książkę z półki i zaczełam czytać. Nawet nie wiem kiedy odpłynełam

poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 44

Studio było zamknięte. Poszłam w kierunku tylnego wyjścia. Ono zawsze było otwarte. Nikogo w nim nie było. Nie zdziwiło mnie to przecież jest grubo po północy. Poszłam do sali z instrumentami. Chwyciłam gitarę i zaczełam grać wszystkie moje piosenki.

***Kendall***

Jedziemy do Kirsten. Napisała do Luizy sms-a, że Maja jest u niej. Jesteśmy u niej pod drzwiami. Logan zadzwonił do drzwi. Po chwili otworzyła nam Kris.
- Cześć. - przywitał się za nas wszystkich James
- Jest u góry. - powiedziała i nas wpuściła
- Pójdę do niej. - powiedziałam i poszedłem do góry
Chodziłem od pokoju do pokoju. Nigdzie jej nie było.
- Kristen?! - spytałem z góry
- Słucham? - odpowiedziała pytaniem podchodząc do schodów
- Gdzie jest Maja?
- U góry.
- Nie ma jej. - powiedziałem
- Jak to nie?
- No nie. - powiedziałem, ona zaczeła wchodzić po schodach i skierowała się do jednego z pokojów
- Szlak! Pewnie słyszała naszą rozmowę. Tam leży jej torba. - wskazała na torebkę Mai
- Kurde. - zeszliśmy na dół
- Gdzie Maja? - spytał Carlos
- Chyba słyszała naszą rozmowę. - odpowiedziałem
- Czyli znowu trzeba szukać jej na nowo. - powiedział Logan
- Jedźmy do domu. Zmienimy się z dziewczynami. - powiedział Carlos
- Nie. - powiedziałem
- Wolisz siłą? - spytał Logan
- Niech wam będzie.
Pojechaliśmy do domu. Kiedy weszliśmy do domu dziewczyny "rzuciły" się na nas z pytaniem:
- Znaleźliście ją?
- Nie. - odpowiedziałem wkurzony i smutny jednocześnie
- Teraz wy jedźcie na patrol. - Carlos rzucił Luizie kluczyki
- Dobra. - powiedziała wyżej wymieniona i dziewczyny wyszły
- Kendall nie możesz szukać jej całej nocy.  - powiedział do mnie James
- Nie chcę się z wami kłócić. - powiedziałem i poszedłem do pokoju
Mój wzrok padł na kolarz zdjęć, a przede wszystkim na nasze wspólne zdjęcie w studiu z gitarami. Zostało ono zrobione jakieś dwa tygodnie temu. Oświeciło mnie. Już wiedziałem gdzie jest Maja. Pobiegłem na dół i wybiegłem tak szybko, że nawet chłopacy nie zdążlyli zareagować.  Wsiadłem do samochodu i pojechałem do studia.

***Maja***

Skończyłam grać wszystkie piosenki jakie miałam i chciałam się zabrać za pisanie nowej ale poczułam pieczenie w ręce. Znowu leci mi krew. Alan ma w gabinecie jakąś apteczkę. Skierowałam się do jego gabinetu. Wyciągnełam czysty bandaż i zmieniłam sobie opatrunek. Kiedy wyszłam przed moimi oczami ukazał się Kendall.
- Co ty tu robisz? - spytałam
- To samo pytanie mógłbym zadać tobie. - odpowiedział
- Ale to ja pierwsza spytałam.
- Przyjechałem po ciebie.
- Nie musiałeś jakbym chciała to bym sama wróciła.
- Czemu chciałaś to ukryć?
- Nie uważasz, że dość wam krwi napsuł. Tobie, chłopakom i dziewczynom.
- Tak uważam, ale to nie powód żeby to ukrywać przede mną.
- Nie rozumiesz, że chcę was chronić.
- Narażając samą siebie? - spytał
- Jeśli będzie trzeba to tak. - powiedziałam patrząc mu w oczy
- Nie pozwolę ci na to. Proszę wróć.
- Nie mam zamiaru widzieć się z dziewczynami. - powiedziałam
- Czemu?
- Zawiodły moje zaufanie. - powiedziałam
- Nie musisz z nimi gadać ale wróć. - zrobił słodkie oczka
- Wiesz, że nie potrafię się oprzeć twoim oczkom. Niech będzie ale nie odezwę się do dziewczyn.
- Okey.
Wróciliśmy do domu. Przez całą drogę o mały włos nie zasnełam. Weszliśmy do domu. Dziewczyn na szczęście jeszcze nie było.
- Maja!!! - krzyknął Logan
- Gdzie ty byłaś? - spytał Carlos
- Czemu uciekłaś? - to pytanie zadał James
- Kendall wam wszystko opowie. Ja jestem skonana. - powiedziałam i poszłam na górę
Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżko. Po mnie wyskoczyli na nie Cynamon oraz Yuma i zasneli koło mnie. Ja poszłam w ich ślady.

piątek, 21 marca 2014

Rozdział 43


Wstałam rano i miałam złe przeczucia. Nie lubiłam ich, bo zazwyczaj się sprawdzały. Zeszłam szybko na dół. Nikogo nie było. Tylko zwierzaki leżały na dywanie. W ogrodzie też nikogo nie było. Posprawdzałam pokoje. Dziewczyny spały. Wyjełam telefon i napisałam do: Kendalla, Carlosa, Jamesa i Logana.
        "Wszystko okey?"
Po dwóch minutach zadzwonił telefon. Był to Kendall.

(M: Maja K:Kendall)

K: Hej. Stało się coś?
M: Nie tylko mam złe przeczucia, a jak je mam to zazwyczaj się sprawdzają.
K: Nie martw się. Wszystko będzie okey.
M: Miłej pracy.
K: Nie pociesasz ale dziękuję.
M: Też cię kocham.
K: Ja bardziej.
M: Pa.
K: Do wieczora.  - rozłączył  się
Usiadłam na kanapie. Wziełam laptopa, którego zostawiłam tu wczoraj i weszłam na fejsa. Obecne było całe 1D. Napisałam do nich tą samą wiadomość co do chłopaków. Po minucie dostałam od wszystkich taką samą odpowiedź:
     " Tak, a co?"
    "Złe przeczucia -,-" - odpisałam
    "Spacer na pocieszenie?" - zaproponował Niall
    "Ubiorę się i będę u was." - odpisałam
  " Okey" - odpisali równocześnie
Pobiegłam na górę. Ubrałam się. Poszłam w kierunku domu chłopaków z 1D. Dotarłam do niego po jakiś pięciu minutach. Zapukałam. Otworzył mi Louis.
- Cześć piękna. - przywitał się
- Nie podlizuj się. - powiedziałam i go przytuliłam
- Hej. - przyszła reszta
- Hejo. - też ich uściskałam - To gdzie idziemy?
- Park. - zaproponował Louis
- Czemu nie. - powiedziałam
- No to park. - powiedział Harry
Poszliśmy do parku. Dużo rozmawialiśmy i się śmieliśmy, jednak moje złe przeczucia nie znikały. Oczywiście nie mówiłam im tego, żeby ich nie martwić. Po półtorej godzinie odprowadziłam ich do domu, a potem wróciłam do siebie. Kiedy podeszłam do drzwi usłyszałam szczekanie psów i męski głos:
- Zamknijcie się!!! - nie mogłam go skojarzyć
Zdziwiło mnie bardzo, że nie słyszałam głosu żadnej z dziewczyn. Czyżby włamywacz? Weszłam po cichu do środka. Dziewczyny siedziały przywiązane na podłodze z zaklejonymi ustami. Przed nimi, a tyłem do mnie stał... Marcin. Wyszłam z domu i zadzwoniłam na policję. Potem wróciłam do domu. Wziełam wazon i podeszłam od tyłu do Marcina. Walnełam go i upadł mi przed nogami. Podbiegłam do dziewczyn. Odwiązałam je i zdjełam im taśmę z buzi.
- Co się stało? - spytałam
- Jadłyśmy śniadanie i on wpadł wrzesząc "Gdzie jest Maja?!" My odpowiadałyśmy, że nie wiemy on nas związał i zakleił buzie taśmą. - powiedziała Luiza
- Ale nic wam nie zrobił? - spytałam
- Nie. - powiedziała Natalia
Zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć. Za drzwiami stali policjanci. Wpuściłam ich. Razem z dziewczynami złożłyłyśmy zeznania. Marcina zabrali. Sprzątnełyśmy salon. Poszłam do kuchni i wlałam sobie soku. Usłyszałam jak dziewczyny wchodzą do kuchni.
- Napewno nic wam nie jest? - spytałam
- 1000 razy mówiłyśmy, że nic. - powiedziała Wika
- Boże jak ja go nie nawidzę. - powiedziałam i jednocześnie usłyszałam dźwięk zbitego szkła. - Świetnie.
Spojrzałam na swoją rękę. Zgniotłam szklankę.
- Ty się może uspokój. - powiedziała Luiza i wyjeła z szuflady bandaż, a z szafki wodę utlenioną
- Jak? Do czego on się jeszcze może posunąc?
- Słuchaj poprostu się uspokój. - powiedziała Natalia, Luiza wzieła się za opatrywanie mi reki
- Jak chłopacy wrócą wszystko...
- Nie. Chłopacy nie mają o niczym wiedzieć. - przerwałam Wiktori
- Ale... - Luiza
- Nie ma żadnego "ale". Nie mają wiedzieć i koniec. Marcin dość im krwi napsuł.
- Dobra. Uznajmy, że nie powiemy o tym, że Marcin tu był. Kendall napewno spyta o twoją rękę. - powiedziała Wika
- Powiecie mu, że się skaleczyłam. - powiedziałam
- Czemu my? - spytała Luiza
- Boże wam trzeba wszystko rozrysować? Kendall będzie wiedział kiedy kłamie.
- Niech ci będzie. - powiedziała rezygnującym głosem Wiktoria
Zrobiłyśmy obiad. Potem upiekłyśmy ciasto. Po zjedzeniu obiadu nałożyłyśmy sobie wypieku i usiadłyśmy przed telewizorem. Zdziwiłyśmy się kiedy usłyszałyśmy głos Carlosa:
- Czuję ciasto.
- Hej. Nie mieliście być wieczorem? - spytałam
- Trochę zmieniły nam się plany i jesteśmy wcześniej. - powiedział Kendall i pocałował mnie w policzek
- W kuchni macie obiad. Jeszcze ciepły. - poinformowała ich Luiza
- Kochane jesteście. - powiedział James
- Nie podlizuj się. - powiedziałam, oni poszli do kuchni
- Co masz w rękę? - spytał Kendall, kiedy wrócili z kuchni
- Skaleczyła się. - powiedziała Wiktoria
- Umiem mówić. - odezwałam się, żeby wyglądało bardziej naturalnie
- Napewno? - spytał Carlos, czyżby coś podejrzewał
- Tak. - powiedziałam równo z dziewczynami
- Skoro tak mówicie. - powiedział Logan
Oni zjedli obiad, potem ciasto. Oglądaliśmy jakąś komedie. Nie zwróciłam uwagi o czym była.
- Zaraz wracam. - powiedziałam i poszłam do góry przebrać się w dresy, kiedy wróciłam usłyszałam krzyk chłopaków
- Co?!
- Wygadałyście się! - krzyknełam na dziewczyny
- Musiałyśmy.  - powiedziała Luiza
- Dobrze zrobiły. - powiedział Logan
- Łamiąc obietnicę? - spytałam i pobiegłam w stronę przedpokoju,  wziełam torebkę i wybiegłam z domu
Poszłam do parku. Wszyscy próbowali się do mnie dodzwonić ale ja nie odbierałam. Nie chciałam wracać na noc do domu. Zadzwoniłam do Kristen

(M: Maja K: Kristen)

K: Cześć Maja.
M: Hej Kristen. Przenocowałabyś mnie?
K: Jasne, a stało się coś?
M: Opowiem ci jak będę u ciebie.
K : Dobra. Do zobaczenia.
M: Cześć.
Rozłączyłam się. Poszłam na przystanek. Po godzinie byłam u Kristen.
- Hej co się stało?  - przywitała mnie, opowiedziałam jej całą historię.
- I teraz do mnie wydzwaniają. - powiedziałam wyłączając telefon
- A ty nie odbierasz, bo...?
- Bo nie mam ochoty z nimi gadać. Przeproszą, a następnym razem będzie to samo. Nie zaszkodzi jak się pomartwią. - powiedziałam
- Skoro tak mówisz? - zadzwonił jej telefon
- Kto dzwoni? - spytałam
- Luiza. - odpowiedziała
- Daj na głośnik ale nie mów, że tu jestem. - odebrała

(K: Kristen L:Luiza)
K: Halo?
L: Cześć Kristen. Jest może u ciebie Maja?
K: Nie tylko do mnie dzwoniła ja nieodebrałam i teraz jest poza zasięgiem.
L: Kurcze.
K: Stało się coś? - Luiza odpowiedziała jej to samo co ja -  To nie fajnie.
L: Wiem, chłopacy szukają jej po całym mieście.
- Po co? - powiedziałam i zakryłam usta ręką
L: Kto to był?
K: Koleżanka nie rozumie czegoś tam.
L: Aha dobra.
K: Cześć.
L: Hej.
- Ulga. - powiedziałam
- O mały włos byś się wygadała. - powiedziała Kristen - Módl się, żeby cię tutaj nie przyszli szukać.
- Niby czemu mieliby to zrobić? - spytałam
- Znam się z Luizą nie od dziś i wydaje mi się, że zorientowałaby się kiedy kłamie, poza tym zna twój głos od urodzenia. - chwyciła telefon i napisała do kogoś SMS-a
- Miejmy nadzieję, że się nie zorientuje. - powiedziałam
- Chodź pokaże ci gdzie będziesz spać. - powiedziała
Poszłyśmy do góry. Miałam spać w jasnozielonym pokoju. Był naprawdę śliczny. Zadzwonił dzwonek Kristen poszła otworzyć. Wyszłam przed pokój i usłyszałam głos Jamesa. "Jak ona mogła??" - pomyślałam. Wziełam swój telefon i wyszłam przez okno. Pobiegłam w kierunku rzeki. Spacerowałam sobie po brzegu jakieś półtorej godziny. Postanowiłam pojechać do studia.  Włączyłam telefon. Pousuwałam wszystkie nie odebrane połączenia. Ubrałam słuchawki na uszy i wróciłam do studia.