sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 50

*** Luiza ***

Następnego dnia wstałam o 7. Ubrałam się  i zeszłam na dół.  Miałam zamiar zemścić się na Mai. Weszłam do kuchni. Rodziców już nie było. Postanowiłam zrobić naleśniki. Zrobiłam najpierw 5 dla Mai, do których dorzuciłam najostrzejszą przyprawę jaką znalazłam w szafce. Potem usmarzyłam dla reszty.

*** Maja ***

Wstałam po ósmej. Ubrałam się  i zeszłam na dół. Czułam zapach naleśników i podstępu. Weszłam do kuchni. Luiza siedziała przy stole i zajadała się naleśnikami.
- Hej. - przywitałam się
- Hej. - odpowiedziała - Tu są naleśniki dla ciebie.
Wziełam talerz, który mi podała i na niego dziwnie spojrzałam.
- Co tak patrzy? Nie ugryzie cię. - powiedziała
Do kuchni wszedł Logan.
- Naleśniki. - powiedział
- Częstuj się. - podałam mu mój talerz
- Dzięki.
Wziął talerz do ręki i zjadł pierwszego naleśnika bez niczego. Spojrzałam na Luizę. W jej oczach widać było, że plan się nie powiódł. Potwierdziło to krzyki Logana:
- Ostre!!! Ostre!!!
- Chciałaś żebym była na jego miejscu. - powiedziałam oskarżycielskim tonem, Logan zaczął pić wodę z kranu
- Chciałam się tylko zemścić. - do kuchni wszedł Kendall
- A temu co? - spytał
- Nie udany żart Luizy. - powiedziałam i nalałam sobie soku
- To samo kiedyś Carlos, Jamesowi zrobił. - wspomniał Kends
- Widzisz, a teraz Luiza swojemu mężowi. - poszłam do salonu
Włączyłam telewizor. W wiadomościach było o jakiejś akcji charytatywnej, która potrzebuje wolontariuszy.
- Co oglądasz? - spytał Kendall siadając koło mnie
- Wiadomości. Mówią o jakieś akcji charytatywnej dla dzieci, szukają wolontariuszy.
- Pogadam z chłopakiami czy się zgodzą.
- Czytasz mi w myślach. - pocałowałam go w policzek
- O czym z nami pogadasz? - spytał Logan
- Nie wolno podsłuchiwać. - rzuciłam w niego poduszką
- Z tobą nie gadam. - odrzucił mi poduszkę
- Maja chcę żebyśmy z nią zapisali się do pomocy w akcji charytatywnej dla dzieci.
- Dobry pomysł. - powiedziała Luiza
- A dzieci ucieszą się, że ktoś sławny wspomoże akcję na ich cel i może będziemy mieć jeden koncert za sobą. - powiedziałam
- Skąd wiesz o koncertach? - spytali równocześnie
- Alan to nie tylko wasz menager.
- No tak. - powiedział Kendall
Zadzwonił mój telefon.  Spojrzałam na wyświetlacz. Była to Wiktoria. Odebrałam.

Usłyszałam krzyk.
- Przez przypadek kiedy odebrałam zobaczyłaś pająka, czy chcesz mi wykręcić numer?  - powiedziałam
- Skąd wiesz?? - spytałam
- Jestem nastawiona na wykrywacz żartów. Luiza też dzisiaj próbowała mnie wykiwać.
- A ja ucierpiałem. - odewał się Logan
- Sama słyszysz. - powiedziałam do przyjaciółki
- Dobra. To do zobaczenia u Natali.
- Do zobaczenia. - rozłączyłam się

- Nie spodziewałbym się, że tak zareagujesz. - powiedział Kendall
- To nie zdziw się jak to się kiedyś wydarzy naprawdę, a ja zareaguje tak samo. - powiedział
- Maja ma rację. - powiedzieli równocześnie Luiza i Logan
- Która godzina? - spytałam po chwili
- Trzynasta. - odpowiedział Kendall
- Zbieramy się. - powiedziałam i wyszliśmy
Prowadził Kendall, ja siedziałam koło niego, a Luiza i Logan z tyłu szeptali sobie słodkie słówka. Normalnie wymiotować tęczą mi się chciało.
- Logan jak będziemy wracać ty prowadzisz. - powiedziałam
- Czemu? - spytał wyżej wymieniony
- Mam dość tej słodyczy.
- Zgadzam się. - poparł mnie Kendall
- Niech wam będzie. - powiedzało równoczeście małżeństwo Henderson
Podjechaliśmy pod dom Natalii. Ledwie wyszliśmy z samochodu, a już podbiegła do nas blondyna.
- Nie widziałyśmy się jeden dzień. - przytuliłyśmy się
- I tak się stęskniłam. - powiedziała
- Stęskniłaś się czy znów mam uważać na kolejną próbę zemsty? - spytałam podejrzliwie
- Nie będe taka jak dziewczyny, więc wyciągnę cię na zakupy, Luizę też.
- To weź mi już wykręć numer. - weszliśmy do domu - Cześć James!!!!
- Hej. - przywitał nas
- To gdzie ten obiad? - spytał Logan
- Czekamy na... - usłyszeliśmy dzwonek - Carlosa i Wiktorię.
Poszła otworzyć. Po chwili Carlos powtórzył pytanie Logana, a my zaczeliśmy się śmiać.
- Wika idziesz jutro z nami na zakupy? - spytałam
- Pewnie. - odpowiedziała
- Dobra idziemy jeść. - odezwał się Kendall
Jak na koniec października było ciepło, więc usiedliśmy w ogrodzie. James zrobił kurczaka. Był wyśmienity.
- James, od dzisiaj ty gotujesz. - powiedziałam
- Chyba w snach. - odpowiedział mi brunet
- Słuchajcie mnie póki nie zapomniałem. Co wy na to, żeby dołączyć się do akcji charytatywnej?
- Czemu nie. - powiedzieli równocześnie James i Carlos
- Super. - powiedziałam
Nim się zorientowaliśmy była dwudziesta i musieliśmy się zbierać. Prowadził Logan, koło niego siedziała Luiza. Z Kendallem siedzieliśmy z tyłu. Opierałam się o jego ramie, a on mi nucił "Cover Girl" do ucha. Nawet się nie zorientowałam kiedy zasnełam.


No i mamy rozdział 50. Jutro z tej okazji pojawi się jednorazówka. Chyba, że zdążę dodać ją jeszcze dzisiaj, ale to się zobaczy :) Czekam na opinie w komentarzach.

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 49

Cynamon zaczął szczekać i do ogrodu weszli nasi rodzice.
- Mama!!! Tata!!!! - podbiegłam do nich
- Maja! Luiza! Co wy tutaj robicie? - spytała moja mama
- To już nie można własnym rodzicom zrobić niespodzianki? - spytałam
- Dzień dobry. - przywitali się chłopcy równocześnie
- Dzień dobry. - odpowiedzieli moi rodzice
- Jak długo zostajecie? - spytał mój tata
- A co już chcesz się nas pozbyć? - odpowiedziała pytaniem Luiza
- Oczywiście, że nie. - powiedział i nas przytulił
- Jestem pewna, że po podróży jesteście głodni. - powiedziała mama - Zaraz wam coś przygotuję do jedzenia.
- Pomogę ci. - powiedziałam
- Poradzę sobie. - powiedziała moja rodzicielka i skierowała się do kuchni
Usłyszałam dzwonek telefonu. Dzwoniła Natalia.

(M: Maja     N:Natalia)

M: Nie widziałyśmy się od godziny, a ty już do mnie dzwonisz.
N: Mi też miło cię słyszeć.
M: Dobra, dobra. Czego chcesz?
N: Wpadniecie jutro na obiad? Ostrzegam James gotuje.
M: James gotuje? Choćby świat świat się walił wpadam do ciebie.
N: Dobra to jutro o 14?
M: Mi pasuje. Do jutra.
N: Do jutra - rozłączyłam się

- O co chodzi ci z tym "James gotuje"? - spytał Kendall
- Natalia zaprosiła nas jutro na obiad, który gotuje James.
- James???? - spytali wszyscy równocześnie
- Tak James. - powiedziałam i poszłam do kuchni, gdzie mama szykowała smakołyki - Pomóc ci?
- Możesz to zanieść do ogrodu. - powiedziała i podała mi tace z owocami, ciastkami, ciasteczkami itp
Wziełam tacę i wróciłam do ogrodu. Kendall z Loganem się bili. Jeśli bezsennsowne walenie w siebie pięściami można nazwać biciem się. Luiza stała i wszystko nagrywała.
- Nie ma dosłowne przez dwie minuty, a wy już się bijecie. - powiedziałam stawiając tacę na stoliku
- On zaczął. - powiedzieli równocześnie i znowu zaczeli się turlać po ziemi
- Ciastka. - powiedziałam
- Ciacha. - znowu powiedzieli równocześnie i podbiegli do stolika
Razem z Luizą zaczełyśmy się z nich śmiać. Później przyszli nasi rodzice i rozmawialiśmy do godziny 20. Miło było pogadać z rodzicami. Pośmiać się, pożartować. Później poszliśmy się położyć zmęczeni podróżą, a rodzice pracą.



Ogłoszenia parafialne

Tak wiem, że kolejny rozdział jest krótki, ale zaraz wam to wytłumaczę. Może się wybronie. Więc po pierwsze, napisałam dwie jednorazówki (o tym później) i wydaje mi się, że są w miarę długie, więc chyba długość notatki nie będzie rozczarowaniem.
Kolejna sprawa. Chodzi o jednorazówkę z okazji 50 rozdziału. Mam dobrą wiadomość dla wszystkich fanek naszego kochanego Kendalla, ponieważ wygrał jednym głosem z Loganem (3:2). Zastanawiacie się czemu to piszę?? Mogłabym przecież dodać jednorazówkę i wtedy ogłosić wyniki. Muszę wam się przyznać, że na początku miałam taki zamiar, ale jak już napisałam szybciej udało mi się napisać dwie jednorazówki i chciałabym, żebyście zagłosowali w ankiecie na temat jednorazówki. Dla was to tylko jedno kliknięcie, a dla mnie cenna informacja o czym bardziej chcielibyście przeczytać.
Na dzisiaj to chyba wszystko.
Do następnego
Maja<3

sobota, 10 maja 2014

Rozdział 48

No cześć.
Na końcu notki, będę miała do was dwie sprawy, ale to na końcu, a teraz zapraszam na rozdział

*** Kendall ***

Nadszedł dzień wylotu do Polski. Maja o niczym nie wiedziała. Mieliśmy plan, że zawiążemy jej oczy i dopiero w domu jej rodziców jej odwiążemy. Jesteśmy szaloni ale przy niej nie da się być normalnym. Dziewczyny chcą jej się odwdzięczyć za numer, który im wykręciła tydzień temu. Nie wiem dlaczego chcą to zrobić w Polsce. Wiktoria wspominała, że tam mają więcej inspiracji.  Nie wnikam w to. Maja poszła do Harrego po jakąś książkę, którą mu pożyczyła. Przez ten czas spakowaliśmy walizki. Nie mogliśmy ich spakować szybciej, bo za dużo mogłaby się domyślić. Właśnie weszła do domu. Dziewczyny związały jej oczy. Poznałem to po jej krzyku.
- Co wy robicie?!
Zwszedłem na dół.
- Gotowa na niespodziankę? - spytałam równo z chłopakami
- Jeśli chcecie się na mnie odegrać za mój numer z przed tygodnia to zróbcie tak, żebym mogła coś widzieć. - mówiła zdenerwowana Maja
- Nie martw się nie odegramy się na tobie. - powiedziała Natalia
- Nie tym razem. - dodała Luiza
- Mamy pół godziny. Idziemy? - spytał Logan
- Tak. -  powiedzieliśmy wszyscy
Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy na lotnisko. Wsiedliśmy do samolotu. Podróż była strasznie długa. Maja trzy godziny przespała. Reszte męczyła mnie wypytając gdzie lecimy. Trochę mnie już to męczyło. W końcu wysiedliśmy z samolotu.

*** Maja ***

Co za wariaci! Lecimy teraz do... No właśnie nie wiem gdzie. Kendall już ze mną nie wytrzymuje. Cały czas zadaje mu jedno pytanie:  "Gdzie lecimy?". Cały czas odpowiada, że zobaczę i nie mam go pytać, bo i tak mi nie powie.
Wysiedliśmy z samolotu. Kiedy weszliśmy na lotnisko poczułam znajomy zapach... zapiekanek.
- Jesteśmy w Polsce? Tylko bez kłamstw. - powiedziałam
- Ale... Skąd...? - wszyscy byli zaskoczeni
- Takie zapiekanki to tylko w Polsce. Mogę już zdjąć chustę. - spytałam
- Tak. - powiedziała rezygnująco Natalia
Zdjełam chustę. Moim oczom ukazało się lotnisko Lecha Walesy(Wałęsy) w Gdańsku.
- Dobra czyli Natalia bierze Jamesa, Wika, Carlosa, a ja i Maja, Kendalla oraz Logana. - powiedziała Luiza
- Tak. - powiedzieliśmy wszyscy równocześnie
Każdy wziął taksówki i rozjechaliśmy się do naszych domów. Jak dobrze być w Polsce. Długo tu nie byłam. Mam wrażenie, że mineły wieki. Podjechaliśmy pod dom. Wysiedliśmy z taksówki. Podeszliśmy do drzwi. Były zamknięte. Luiza wyjeła telefon.
- Po co dzwonisz? - spytałam - Chcesz zepsuć niespodziankę?
- A masz inny sposób? - spytała, a ja wyjełam klucze z torebki
- Nawet na wycieczce o której nic nie wiem muszę o wszystkim myśleć. - otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka
Miło było wejść na tak zwane stare śmieci. Nikogo nie było w domu. Rodzice pewnie pojechali do kogoś z rodziny.
- To kto pierwszy na trampolinie? - spytał Kendall, a ja pierwsza rzuciłam się w stronę ogrodu

No to teraz sprawy jakie do was mam.
1)Możecie mnie zabić za taki krótki rozdział, ale ostatnio wena coś mi nie doskwiera. Mam nadzieję, że to się nie długo zmieni.

Teraz ta druga sprawa. Jak pewnie zauważyliście niedługo dobijemy do pięćdziesiątego rozdziału. Jak wam się udało, ze mną tak długo wytrzymać?? Wracając do tematu. Z tej okazji mam zamiar napisać jednorazówkę, a wasze zadanie polega na tym, żebyście napisali z kim chcielibyście tą jednorazówkę. Dlaczego piszę o tym tak wcześnie?? Ponieważ, jak już napisałam wcześniej brak mi weny, a chciałabym, żeby dało się ją czytać.
Czekam na wasze opinie i głosy w komentarzach :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 47 + przeprosiny

Od jakiegoś tygodnia chodzę przybita. Moi przyjaciele to zauważyli i zaczeli się wypytywać o powód ale ja im nic nie mówiłam. Zaczeło się od tego jak ostatnio rozmawiałam z mamą na skypie. Poopowiadała mi co się zmieniło w Polsce i stwierdziłam, że się stęskniłam. Chciałabym tam pojechać najlepiej od razu ale Kendall zapewnie nie puściłby mnie samej, a nie chce im przerywać przygotowań do trasy.
Siedzę sobie właśnie w pokoju i przeglądam zdjęcia z Polski. Nie tylko z dziewczynami. W tym albumie mam także zdjęcia ze szkoły. Może dla niektórych nie byłoby miłe wspominanie szkoły ale ja miałam zwariowaną klasę. Byliśmy jak jedna wielka rodzina. Przeglądałam dalej zdjęcia zatrzymałam się przy zdjęciu, na którym byłam z rodzicami na jakimś meczu i miałam na sobie koszulkę z napisem "Kocham Polskę". Cynamon mi wskoczył na kolana i wyczuł, że jestem smutna, bo zaczął piszczeć.
- Cynamon nie martw się. Tylko tęsknie. Tak długo tam nie byłam. Chciałabym tam pojechać ale Kendall samej mnie nie puści, a nie chcę im przerywać przygotowań do trasy.
Przytuliłam go i Yumę, która już wcześniej trzymałam.

*** Kendall ***

Szedłem do pokoju. Chcialem się zapytać wprost co ją gnębi. Stanąłem przed drzwiami, które były lekko uchylone. Usłyszałem jak mówi coś do Cynamona.
- Cynamon nie martw się. Tylko tęsknie. Tak długo tam nie byłam. Chciałabym tam pojechać ale Kendall samej mnie nie puści, a nie chcę im przerywać przygotowań do trasy.
Doskonale mnie znała. Nie chciałem się z nią rozstawać, więc nie puściłbym jej samej do Polski. Nie to było teraz najważniejsze. Najważniejsze, że wiedziałem już dlaczego chodzi taka przybita. Zbiegłem szybko na dół.
- Ktoś cię goni? - spytała Wika
- Wiem co jest Mai. - powiedziałem, a wszyscy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem
- Powiedziała ci? - spytał James
- Podsłuchałem.
- To gadaj czego się dowiedziałeś. - zarządała Luiza
- Tęskni...
- Za czym? - przerwał mi Logan
- Więc jak zacząłem zanim mi tak chamsko przerwano. - spojrzałem z wyrzutem na Logana - Tęskni za Polską.
- To pasuję. Nie była tam od świąt. - powiedziała Natala
- Jak mogliśmy na to nie wpaść? - walnął się w głowę James
- Tylko dlaczego nam nie powiedziała? - spytała się Wika
- Nie chcę przeszkadzać nam w przygotowaniach do trasy, a wie, że samej bym jej nie puścił. - odpowiedziałem
- Kto jest za tym, żeby iść teraz do Alana i przełożyć trasę? - spytał James, wszyscy podnieśliśmy ręce
- To jedziemy. - powiedziałem i wyszliśmy z domu

*** Maja ***

Zeszłam do salonu, ponieważ dziewczyny tam siedziały, a ja chciałam im powiedzieć o co mi chodzi. Nie było ich tam. Sprawdziłam w ogrodzie, też ich nie było.
- Jak człowiek nie chce z nimi gadać to nie dają mu żyć, a jak już chcę to ich nie ma. - powiedziałam do siebie
Wyciągnełam komórkę i zaczełam do każdego wydzwaniać. Próbowałam się dodzwonić do chłopaków, bo dziewczyny zostawiły swoje komórki w domu. Nic nie skutkowało. Wziełam każdą z komórek dziewczyn do ręki i wpisałam hasła. Luizy to" Logan", Wiktoria miała "Carlos", a Natalia oczywiście "James". Były strasznie przewidywalne. Zmieniłam każdej z nich moje zdjęcie w kontaktach na straszną twarz, którą znalazłam w necie i zmieniłam im dzwonek na śmiech psychopatycznego klauna (nie wiem jak to się piszę). Będzie się w nocy działo. Nie miałam zbytnio nic do roboty, więc chwyciłam gitarę, którą zostawiłam tu rano i zaczełam grać różne wesołe melodie.

*** Kendall ***

Dojechaliśmy do studia i od razu skierowaliśmy się do gabinetu Alana. Maja próbowała się do nas dodzwonić. Mieliśmy łatwiej, bo ona myślała, że jesteśmy jeszcze w studiu.
- Cześć Alan. - przywitaliśmy się
- Hej. - grzebał coś w papierach
- Wiesz, że jesteś najlepszym producentem na świecie. - zaczął podlizywać się Logan
- Te słowa są muzyką dla moich uszów ale za dobrze was znam więc słucham was? - wyczuł nasz podstęp
- Zauważyłeś, że Maja ostatnio chodzi przybita? - spytałem
- No właśnie. Wiecie co jej jest?
- Tęskni za Polską. - powiedzieliśmy równocześnie
- Już wiem. Chcecie poprosić, żebym przełożył trasę żebyście mogli pojechać do Polski?
- Bingo. - powiedziały dziewczyny
- Dacie razem z Mają najmniej dwa koncerty i się zgadzam. - powiedział
- Zgoda. - powiedziałem równo z chłopakami
- Miłych wakacji. - powiedział Alan i wyszliśmy
W samochodzie postanowiliśmy, że Maja dowie się dopiero jak wylecimy. Chcemy jej zrobić niespodziankę.

*** Maja ***

Nie ma ich już około godziny. Cały czas się próbuję się do nich dodzwonić ale oni nie odbierali. Usłyszałam jak ktoś wchodzi. Po chwili moim oczom ukazały się dziewczyny i chłopacy.
- Telefony nie łaska zabrać. - rzuciłam im komórki
- Jak wyście tak mogły. - powiedział oskarżycielskim tonem Carlos
- Wy nie lepsi. Nie łaska odebrać. - teraz ja użyłam tego tonu
- Telefony nam się rozładowały. - powiedział Kendall
- Skoro tak mówisz. - wiedziałam, że kłamie ale nie chciałam już nic mówić
Siedzieliśmy w salonie rozmawialiśmy. Natalia, Wiktoria i Luiza poszły spać. Odczekałam godzinę.
- Zrobię super numer dziewczyną jeśli obiecujecie, że mnie ochronicie.
- Nie wiem czy się powinniśmy zgodzić ale jestem ciekawy. - powiedział James
Sięgnełam po telefon i na początku wybrałam numer Luizy i po chwili było słychać śmiech klauna, a potem jej krzyk. Zbiegła ze schodów, przytuliłam się do Kendalla, a Logan trzymał w objęciach Luizę. Następnie zadzwoniłam do Natali, jak zbiegła James ją zatrzymał. Zaczeły mnie wyzywać od wariatek. Zadzwoniłam do Wiki, Carlos już stał na schodach. Wiktoria bardziej się przestraszyła jak go zobaczyła niż jak usłyszała dzwonek i zobaczyła straszną twarz. Kolejna zaczeła mnie od wariatek. Zwijałam się ze śmiechu. Kiedy się wszyscy uspokoiliśmy poszliśmy spać, a ja już wiedziałam, że dziewczyny  szykują zemstę.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Hej.
Jak wam się podoba rozdział??
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale wiecie, najpierw święta i te wszystkie przygotowania rodzinne. Dodatkowo w szkole mieliśmy próby do kanonizacji Jana Pawła II i nie miałam czasu.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Życzenia

Staropolskim obyczajem dużo szynki życzę z jajem,
niech zające i barany pospełniają Twoje plany,
niech to będzie czas uroczy - życzę miłej Wielkanocy

Spełnienia marzeń, również tych Rusherowych <3

piątek, 18 kwietnia 2014

Liebster Blog Award



          Zostałam nominowana przez Paula córka Posejdona (wielkie dzięki za nominacje <3)

Pytania:

1.Jakiej muzyki słuchasz?
Teoretycznie popu, ale praktycznie cały czas Big Time Rush <3

2. Co cię motywuje?
Komentarze, zwłaszcza szczere

3.Ulubiny film?
Kolejność przypadkowa:
- Big Time Movie
-  Zmierzch
- Księzyc w Nowiu
- Zaćmienie
- Przed Świtem 1 i 2

4. Twój idealny dzień?
Spaceruje sobie po Alfie i znajduje bilety na koncert BTR z wejściówkami za kulisy, reszte chyba łatwo sie domyśleć.

5. Pies vs. Kot?
Pies

6. Co cię skłoniło do pisania?
Kiedyś byłam chora i mi sie nudziło, więc zaczełam czytać blogi. Wtedy mnie natchneło, że też bym mogła zacząć pisać

7.Największe marzenie?
Spotkać BTR

8. Ulubiona pora roku?
Zima

9. Jakich języków obcych się uczysz?
Angielski

10. Kiedy masz największą wenę?
Od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 16 (czyli jak jestem w szkole) oraz od 20 do 3
w weekendy różnie


Nominuję:

Życie według Sary
W poszukiwaniu klucza do serca
Szkoła Podrywu z Big Time Rush
Opowiadanie o Big Time Rush
Każdy zasługuje na szczęście
Zacznij od początku...
świat, miłość, szczęście, nienawiść
Odmienili całe moje życie
BTR - ich muzyka nadaje sens życia
Big Time Rush i Ich przygody
Big Time Rush życie w PalmWoods


Moje pytania:

1. Od kiedy jesteś blogerką?
2. Jakie fandomy?
3. Ile piszesz blogów?
4. Dzięki czemu nabierasz najwięcej weny?
5. Co cie motywuje?
6. Szczęsliwa liczba?
7. Ulubiony kolor?
8. Ulubiona piosenka BTR?
9. Ulubiona pora dnia?
10. Ulubieniec z BTR?

Jeszcze raz bardzo dziękuje za nominacje <3

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 46

Obudziłam się po pierwszej. W uszach dudniła mi muzuka, a książka leżała na podłodze. Podniosłam ją. Mój wzrok padł na cytat:
" ... przyjaźń to najdroższe co posiadasz. Jeśli masz coś droższego nie masz nic."
Przypadek? Nie sądzę. Chciałam wyjść z pokoju. Zdążyłam otworzyć drzwi i zobaczyłam dziewczyny. Wiktoria spała na nogach Natalii, która przytulała się do Luizy, ta zaś miała palce w buzi. Zaczełam się śmiać. Mój śmiech był tak głośny, że je obudził.
- Co jest? - spytała Wiktoria
- Zobacz jak śpicie? - nie przestawałam się śmiać
Też zaczeły się śmiać. Chłopcy weszli na górę.
- Co to za śmiechy? - spytał James, my nie przestawałyśmy się śmiać
- Wybaczyłaś im? - spytał Kendall, kiwnełam twierdząco głową, dziewczyny mnie przytuliły
- Ale następnym razem nie pójdzie wam tak łatwo. - powiedziałam
- Dobra kończcie tą miłość, bo chcę spać. - powiedział Logan
- Nie tylko ty, kochanie. - powiedziała Luiza
- To idziemy spać. - powiedzieliśmy wszyscy równo i poszliśmy spać
Następnego dnia wstałam po ósmej. Zeszłam na dół. Poczułam zapach naleśników.
- Kto gotuje? - spytałam
- Ja. - odpowiedziała Luiza
- To dobrze. - powiedziałam
Weszłam do kuchni i zaczełam kraść jej naleśniki. Potem wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatnia zeszła Wiktoria z wielką szopą na głowie.
- Ptaki założyły na twojej głowie gniazdo? - spytałam
- To przez Sydney. Skakała po mnie.
- Carlos, uwielbiam twojego psa. - zaśmiałam się
- Uważaj co mówisz. - chwyciła dzbanek z sokiem
- Lepiej ty uważaj. - chwyciłam dzbanek z wodą
Wylałyśmy na siebie zawartość dzbanku i zaczełyśmy się śmiać.
- Co to miało być? - spytał Logan
- Przyjacielska głupawka. Też chcesz? - spytałam biorąc do ręki sok pomarańczowy
- Podziękuję. - powiedział i się odsunął
- Jak chcesz. - wlałam sobie soku do szklanki
Musiałyśmy z Wiktorią sprzątnąć po śniadaniu. Było weselej, bo nie poszłyśmy się przebrać i się kleiłyśmy. Potem poszłyśmy się umyć. W łazience spędziłam chyba półtorej godziny. Potem ubrałam te  ciuchy i zeszłam na dół. Na stole leżał list.
- Dla kogo to? - spytałam
- Dla ciebie. - powiedział James
Sięgnełam kopertę. Nie było nadawcy ale przez charakter pisma wiedziałam od kogo jest ten list.
- Idę do parku. Wrócę na obiad. -  oznajmiłam i wyszłam
Nie chciałam czytać listu przy nich. Nie miałam ochoty na głupie pytania. Szłam pół godziny do parku. Potem godzinę spacerowałam. Nie miałam odwagi go czytać. W końcu usiadłam wziełam głęboki oddech i przeczytałam jego treść.
   " Droga Maju.
Przemyślałem to co mi powiedziałaś. Masz rację. Zniszczyłem naszą przyjaźń. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Dzisiaj wracam do Polski. Do zobaczenia.
                                                      Marcin"
Włożyłam list do torby i odetchnełam z ulgą. Czyżby moje problemy miały się skończyć? Wróciłam do domu.
- Gdzie byłaś? - spytała Natalia
- W parku. - powiedziałam
- Wyglądasz jakoś radośnie. - powiedział Kendall
- Dzisiaj skończyły się wszystkie moje problemy. - powiedziałam i podałam mu list
- No proszę, odpuścił?
- Najwidoczniej. - powiedziałam siadając mu na kolanach
- Trzeba to uczcić. - powiedział James
- Wesołe miasteczko. - powiedzieliśmy wszyscy równocześnie
Czas w wesołym miasteczku minął nam bardzo miło. Wszędzie chodziliśmy razem i nie było mowy o żadnej rozłące.